Novak Djokovic - fot. misasha CC BY-NC-ND 2.0
Przez wiele lat igrzyska olimpijskie broniły się przed dopuszczeniem do rywalizacji zawodowych sportowców. I choć w wielu przypadkach amatorstwo sportowców funkcjonowało tylko pozornie, to od 1984 r. do olimpijskich zmagań śmielej zaczęto dopuszczać zawodowców.

Międzynarodowy Komitet Olimpijski sukcesywnie otwierał igrzyska na zawodowców z kolejnych dyscyplin sportu, które stawały się już wielkim biznesem. Jako jedni z pierwszych - 1984 r. - zaproszeni zostali zawodowi piłkarze. Paradoksalnie gwiazdy wielkiej piłki nożnej zazwyczaj omijają jednak igrzyska olimpijskie. Do rywalizacji nie stają nawet pierwsze reprezentacje narodowe. W roku rozgrywania igrzysk skupiają się one na rywalizacji o prymat na swoim kontynencie.

W 1992 r. nastąpił kolejny przełom w otwarciu igrzysk olimpijskich na zawodowców. W Barcelonie pojawiła się koszykarska reprezentacja USA naszpikowana gwiazdami NBA. Dowodzony przez Michaela Jordana zespół - nie bez powodów zwany Dream Team - dosłownie rozbił rywali na hiszpańskich boiskach. Było to bardzo brutalne zetknięcie świata sportu zawodowego i amatorskiego.


Przełom lat 80-ych i 90-ych XX wieku to już zdecydowanie śmielsze otwarcie się igrzysk olimpijskich na zawodowych sportowców. W 1988 r. do rywalizacji mogą stanąć zawodowi tenisiści. W 1996 r. w Atlancie pojawia się także zawodowy peleton kolarski. Cały czas do rywalizacji na igrzyskach olimpijskich nie są jednak dopuszczeni np. zawodowi bokserzy.

Dla zawodowców igrzyska olimpijskie stały się jednymi z wielu zawodów. Z tego powodu część kibiców zarzuca im, że nie traktują je z wystarczająco dużym zaangażowaniem. W 2016 r. taki zarzut po raz kolejny został skierowany pod adresem Agnieszki Radwańskiej, która odpadła w Rio de Janeiro w I rundzie rywalizacji.

Lista najlepiej zarabiających uczestników Igrzysk Olimpijskich Rio 2016 - źródło: Forbes
Lista najlepiej zarabiających uczestników Igrzysk Olimpijskich Rio 2016 - źródło: Forbes
Przedstawiona powyżej tabela, to przygotowane przez "Forbes" zestawienie najlepiej zarabiających uczestników igrzysk w Rio de Janeiro. Pierwsza dziesiątka zarabia łącznie w rok ponad 360 mln dolarów. Pod ich adresem także pojawiają się zarzuty, że olimpijskie święto sportu nie traktują wystarczająco poważnie. Że wolą koncentrować się na lepiej opłacanych zawodach.

Można przypuszczać, że u podstaw krytyki wobec zawodowców, leży wiara w aktualność idei olimpizmu. W hasła, które na przełomie XIX i XX wieku miał w głowie Pierre de Coubertin, gdy przywracał do życia nowożytne igrzyska olimpijskiej. Haseł takich jak:
To nie triumf, lecz sama walka jest tym, co w życiu istotne. Rzeczą zasadniczą nie jest odnosić zwycięstwo, lecz szlachetnie walczyć.
oraz
Chociaż tylko jeden może nosić wieniec laurowy, to wszyscy mogą dzielić ze sobą przyjemność współzawodnictwa. Ważną sprawą w igrzyskach jest udział, a nie zwycięstwo.
Na marginesie - autorem tych słynnych cytatów nie jest Pierre de Coubertin a biskup Pensylwanii Ethelbert Talbot - sprawdźcie tu oraz tu (s. 43 książki, 23 pliku).

Czy oznacza to więc, że igrzyska olimpijskie zostały zdominowane przez zawodowców i stały się kolejnym przykładem przemiany sportu w wielki biznes? Z jednej strony trudno nie przyznać temu racji. MKOl na olimpijskiej rywalizacji sportowców po prostu zarabia. Jednak nie można nie dostrzegać drugiej strony tego - tym razem nie olimpijskiego - medalu.

Igrzyska olimpijskie to obecnie gargantuiczne wydarzenie medialne. Transmitowane są wszystkie dyscypliny sportu i wszystkie rywalizacje. Trzeba jednak dostrzec pozytywny aspekt tej sytuacji. Oznacza to, że do odbiorców docierają także relacje z mniej popularnych dyscyplin sportu. Czy na co dzień mamy szansę, żeby na żywo śledzić zmagania w żeglarstwie, judo, zapasach, tenisie stołowym, badmintonie, karabinie pneumatycznym i wielu innych? W czasie igrzysk są zaś one obecne na tych samych prawach, co piłka nożna, koszykówka lub tenis. Przestają być spychane w cień. Mają wreszcie okazję, żeby pokazać swoje piękno.

Media już nie raz udowodniły, że potrafią zwiększyć popularność dyscyplin sportowych. Doskonałymi przykładami są tu teoretycznie bardzo niemedialne rajdy samochodowe czy wyścigi kolarskie. Bardzo trudno dostępne dla kibiców, rozkwitły dzięki prowadzonym na żywo transmisjom telewizyjnych. I dlatego trzeba docenić te wielogodzinne relacje nawet z mniej popularnych dyscyplin sportu podczas igrzysk. Bo na oglądanie zawodowych koszykarzy, tenisistów czy piłkarzy zawsze znajdzie się miejsce i czas w telewizyjnej ramówce.

Zdjęcie we wpisie: fot. misasha CC BY-NC-ND 2.0



Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment