Może wydawać się to całkowicie niedorzeczne, ale telewizja Polsat planuje odsprzedanie praw do transmisji części meczów Euro 2016 Telewizji Polskiej. Informacja jest tym bardziej zaskakująca, że sprawa dotyczy także spotkań piłkarskiej reprezentacji Polski. Czyżby więc piłka nożna przestała być maszynką do zarabiania pieniędzy?

Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to zazwyczaj chodzi właśnie o pieniądze. Dotychczas wielkie imprezy sportowe - a za taką uznawane są piłkarskie mistrzostwa Europy - traktowane były jak świetny sposób do generowania zysków m.in. dla kanałów telewizyjnych. To właśnie telewizje miały stać za krytykowaną przez wielu nadmierną komercjalizacją sportu. Jak więc wyjaśnić fakt, że Polsat najwyraźniej chce się podzielić reklamowym tortem ze swoją konkurencją?

Na sporcie już się nie zarabia?

Pierwsza odpowiedź - pomińmy nagłe objawy wspaniałomyślności władz Polsatu - każe zastanowić się, czy telewizyjne transmisje meczów piłkarskich nadal są żyłą złota. Ruch Polsatu i rozważanie odsprzedania części praw, zdaje się temu zaprzeczać. Nikt przecież nie rezygnowałby z pewnego i dobrego zarobku. Ale wystarczy sięgnąć do danych z 2014 r. lub z lat 2015-2016, by zdać sobie sprawę, że pieniędzy wokół piłki nożnej zdane się być coraz więcej. 

Pamiętać też trzeba, że reprezentacja Polski jest obecnie na fali i na pewno nie zabraknie osób, które będą chciały oglądać jej mecze. Więcej widzów oznacza zaś więcej potencjalnych klientów, których uwagę mogą sprzedawać biura reklamy w Polsacie. To przyciąga reklamodawców, a samej telewizji pozwala na większe zarobki. A właśnie zarobki są celem telewizji komercyjnej, którą jest Polsat. Trop wydaje się więc fałszywy.

Misja ponad wszystko

Odpowiedź druga - każe zastanowić się, gdzie kryją się naprawdę wielkie pieniądze. Nie można przecież wykluczyć, że w Polsacie potrafią liczyć i obliczyli, że na odsprzedaniu praw do części meczów TVP, zarobią więcej niż na ewentualnych reklamach. Telewizja Polska nie jest - przynajmniej w założeniu - nadawcą komercyjnym. Może więc w imię traktowania sportu jako dobra wspólnego lub - użyjmy tego słowa - misji, uznano, że zmagania Polaków powinny być nadawane nie tylko w otwartym kanale, ale także na antenie państwowego nadawcy.

Nie można też wykluczyć, że nowe władze TVP chcą zanotować sukces wizerunkowy. A tym bez wątpienia byłoby pozyskanie praw do meczów Polaków na Euro 2016. Tu pieniądze nie grałyby już roli. Nie chodzi przecież o sam zysk z transmisji, ale o przywołane już dobro wspólne, misję i sukces wizerunkowy. Ten zaś może być wart każdych pieniędzy. Że zarobi je Polsat, to już inna opowieść. Wszak sport już nie raz wykorzystywany był jako narzędzie wywierania wpływu

Zdjęcie we wpisie: fot. Liane Metzler / unsplash.com CC0 1.0


Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment