"Lepiej być świadomym odbiorcą i dążyć do zdobywania wiedzy, a nie bezmyślnie i bezrefleksyjnie konsumować kolejne krótkie wyroby dziennikarskopodobne" - pisałem w lipcu 2015 r. Pół roku później jestem coraz bliżej stwierdzenia, że dziennikarstwo - w tym dziennikarstwo sportowe - sięga dna. Potwierdzają to wydarzenia z ostatnich dni.

Wszystko zaczęło się 5 stycznia 2016 r. Kilku kibiców Legii Warszawa znudzonych zimową przerwą w rozgrywkach, postanowiło pobawić się w spekulacje transferowe. Od słów przeszli do czynów. W serwisie transfermarkt wyszukali zawodnika, którego postanowili "kupić" do swojego klubu. Był nim Szwajcar Andreas Wittwer. W ruch poszły media społecznościowe, komentarze w serwisach kibicowskich i plotka zaczęła żyć własnym życiem. 

Po 24 godzinach od powstania pomysłu, podjął plotkę pierwszy serwis internetowy w Polsce i obwieścił Szwajcarski obrońca o krok od Legii! Kula śniegowa ruszyła i w kolejnych godzinach "informacja" była przeżuwana, trawiona i wypluwana przez kolejne media internetowe. Niektóre z nich zmyślony transfer podawały jako swoją ekskluzywną informację. Temat został podjęty nawet przez szwajcarskie serwisy internetowe.

Ostatecznie całą medialną karuzelę zatrzymali sami  kibice. Twórcy sensacyjnego "transferu" nie wytrzymali i ujawnili mechanizm powstania plotki. Szczegóły można znaleźć tu oraz tu. Łatwość z jaką media połknęły haczyk, bardzo dużo mówi o sposobie w jaki powstają informacje. O ich źródłach, sposobach weryfikacji oraz wiarygodności. Co prawda w jednym z tekstów o Wittwerze możemy się dowiedzieć, że dziennikarze kontaktowali się z jego menadżerem w niedzielę, ale sama plotka powstała dopiero we wtorek. Gdy wszystko wyszło na jaw, niedzielę zmieniono na środę.

Odbiorcom mediów i dziennikarzom warto przywołać w tym miejscu fragment klasycznego tekstu Ignacego Krasickiego pt. Wstęp do bajek:
Był młody, który życie wstrzemięźliwie pędził;
Był stary, który nigdy nie łajał, nie zrzędził;
Był bogacz, który zbiorów potrzebnym udzielał;
Był autor, co się z cudzej sławy rozweselał;
Był celnik, który nie kradł; szewc, który nie pijał;
Żołnierz, co się nie chwalił; łotr, co nie rozbijał;
Był minister rzetelny, o sobie nie myślał;
Był na koniec poeta, co nigdy nie zmyślał.
— A cóż to jest za bajka? Wszystko to być może!
— Prawda, jednakże ja to między bajki włożę.



Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment