Kibic internetowy stał się faktem i można na tym zarobić

Na początku 2015 r. pisałem o mutiscreeningu, czyli konsumowaniu wydarzeń sportowych za pomocą więcej niż jednego urządzenia podłączonego do internetu. Chodziło mi wówczas o kibiców, którzy nie oglądają widowiska sportowego na stadionie. Ostatnie miesiące pokazały jednak, że multiscreening można wykorzystać także na samych obiektach sportowych.

Jeżeli kiedykolwiek byliście na dużej imprezie masowej, to raczej doświadczyliście problemów związanych z korzystaniem z telefonu komórkowego w jej trakcie. Zbyt wiele osób w jednym miejscu, to zbyt wiele telefonów, które łączą się z tym samym przekaźnikiem. Ten nie daje rady obsłużyć wszystkich urządzeń jednocześnie i tracimy kontakt ze światem. Problem jest więc poważny z punktu widzenia samych użytkowników. 

To jednak także problem dla samych organizatorów imprez sportowych. Brak dostępu do sygnał telefonicznego - czyli także internetu - to mniejsza promocja wydarzenia w sieci - kibice nie mają jak dzielić się swoimi wrażeniami w serwisach społecznościowych. To także konkretna kwota straconych zarobków. Przecież wykorzystując internet można też zarobić na kibicu.



W przywoływanym już tekście o multiscreeningu, zwracałem uwagę na platformę eFAN24, która wykorzystuje internet do kontaktowania się z osobami obecnymi na wydarzeniu sportowym. W podobną stronę poszła ostatnio Legia Warszawa. Na stadionie stołecznego klubu firma Ericsson zamontowała ponad 150 punktów dostępowych wi-fi. Celem jest zapewnienie wszystkim kibicom bezproblemowego dostępu do internetu.

Ale celem nie jest tylko sam internet. Z zamieszczonego powyżej filmu można dowiedzieć się, że udogodnienie dla kibiców ma przełożyć się na zyski klubu. Dzięki klubowej aplikacji kibice będą mogli m.in. kupować pamiątki czy jedzenie. W założeniu całość ma być dostarczana do miejsca, z którego kibic ogląda mecz.

Opisując wycieczkę po stadionie Realu Madryt, zwracałem uwagę w jak przemyślany sposób przygotowane są miejsca, gdzie kibic może po raz kolejny sięgać po portfel. Przykład Legii doskonale pokazuje, że i polskie kluby nie pozostają w tyle za piłkarskimi potentatami. Tym bardziej, że duża część wydatków kibiców oparta jest na podejmowaniu decyzji pod wpływem chwili i emocji. A tych na stadionie raczej nie brakuje. Komfort dostawy produktu do kibicowskiego krzesełka to zaś dodatkowy plus. 



Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment