Tęcza na meczu B klasy - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Narzekanie na poziom rozgrywek w Polsce, to coś naturalnego. Dowcipy o polskich piłkarzach zawsze wywołują salwy śmiechu. Bo przecież to nieudacznicy, którzy nic nie potrafią. Czy jednak z poziomem naszej piłki jest tak źle? Żeby to sprawdzić, wybrałem się do dna polskiej piłki.

Czy może być niższy poziom piłkarski niż najniższa klasa rozgrywkowa w Polsce? Czy gdzieś grają jeszcze słabiej? Takie myśli mogą towarzyszyć każdemu, kto pierwszy raz wybiera się na rozgrywki klasy B. To ósmy (!) poziom rozgrywek. W wielu rejonach Polski nie ma już niższego poziomu rozgrywek. Tu to dopiero muszą być słabeusze!

Ale wystarczy udać się na mecz klasy B, żeby przekonać się, że nie jest to piłkarskie dno. Uczciwie przyznać trzeba, że szwankuje taktyka drużyn. Ale oglądając mecz Wisły Jabłonna z GKP Targówek, szybko doszedłem do wniosku, że ta gra może się podobać. Przede wszystkim nie brakuje walki. A o zdobycie gola walczy się do ostatniej akcji meczu. To wielki plus.

Oprawa kibiców GKP Targówek na meczu z Wisłą Jabłonna - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Oprawa kibiców GKP Targówek na meczu z Wisłą Jabłonna - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Minusem jest za to poziom sędziowania. Cały problem rozbija się o arbitrów liniowych. Byłem na razie tylko na jednym meczu klasy B, więc nie mogę wyciągać daleko idących wniosków. Ale jeżeli sędzia liniowy niemal nigdy nie opuszcza okolic linii środkowej, to jakim cudem na zauważyć spalonego? Ofsajd był więc zasadą mocno umowną.

Ale to tylko margines. Bo niższe ligi piłkarskie, to świetna propozycja dla osób, które mają dość skomercjalizowanej piłki nożnej. Tu o komercji nie ma mowy.   



Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment