fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Ponad 500 tys. widzów zobaczyło 56 meczów 7 pierwszych kolejek rozgrywek Ekstraklasy w sezonie 2015/2016. Liderzy pod względem frekwencji mogą pochwalić się zapełnieniem ok. 60-70% stadionów. Nie brakuje jednak także obiektów, które zapełniają się tylko w 20-30%.

Ostatnie lata to rozwój polskiej piłki w wydaniu klubowym. Niemal wszystkie drużyny z najwyższej klasy rozgrywkowej rozgrywają swoje mecze na nowoczesnych stadionach. Rankingi finansowe pokazuj, że rodzime rozgrywki powoli zaczynają aspirować do miana europejskich średniaków. Wystarczy jednak zapoznać się z frekwencją na meczach, żeby zdać sobie sprawę, jak wiele pracy jeszcze przed polską piłką nożną.

W wakacyjnych miesiącach 2015 r. w Ekstraklasie rozegrano 7 pierwszych kolejek. Korzystając z danych serwisu 90minut.pl postanowiłem sprawdzić w jakim stopniu zapełniają się stadiony w Polsce. Sprawdziłem pojemność każdego stadionu oraz liczbę widzów na każdym meczu.



Przy analizie wyników pod uwagę trzeba brać, że stadiony niemal nigdy nie zapełniają się w 100%. Wynika to m.in. ze względów bezpieczeństwa. Organizatorzy meczów pozostawiają sektory buforowe pomiędzy kibicami gości i gospodarzy. Pamiętać także trzeba, że ograniczona była pojemność stadionu Górnika Zabrze (budowa), a Termalica Bruk-Bet Nieciecza swoje mecze rozgrywała w Mielcu.

Łącznie mecze w 7 kolejkach oglądało 503495 widzów. Ani razu nie udało się przekroczyć granicy 100 tys. widzów na meczach tej samej kolejki. Najwięcej osób pojawiło się na stadionach podczas 6. kolejki. Na trybunach zgromadziło się wówczas ponad 81 tys. kibiców. Ekstraklasa powoli dąży ku średniej powyżej 10 tys. widzów na meczu. W sezonie 2015/2016 średnia w 7 pierwszych kolejkach wyniosła 8990 kibiców.

Choć liczba widzów sukcesywnie rośnie, to cały czas na stadionach pozostaje wiele pustych miejsc. Rzadkością są kolejki, w których na stadionach liczba miejsc zajętych przeważa nad liczbą miejsc pustych. Taka sytuacja zdarzyła się w wakacyjnych kolejkach sezonu 2015/2016 tylko raz. Oczywiście znaczenie ma tu fakt pojemności stadionów, na których rozgrywane są mecze. Choć przywołana już 6. kolejka to najwyższa frekwencja, to spotkania u siebie rozgrywały zespoły, które dysponują obiektami o dużej pojemności. W efekcie zajętych było tylko 40% miejsc.


Ciekawych informacji dostarcza analiza poziomu zapełnienia poszczególnych stadionów. Prym wiedzie tu Górnik Zabrze. Pamiętać trzeba jednak, że trwająca budowa nowego stadionu oznacza zdecydowane ograniczenie pojemności obiektu oraz likwidację sektora gości (brak sektora buforowego). Pomijając zabrzan, warto zauważyć, że wśród klubów z mniejszymi obiektami dobrze radzi sobie Ruch Chorzów (68% zajętych miejsc), Górnik Łęczna (68% zajętych miejsc) oraz Cracovia (63% zajętych miejsc). Wśród zespołów z większymi obiektami warto docenić frekwencję Jagiellonii Białystok (63% zajętych miejsc) i Legii Warszawa (60% zajętych miejsc).

Nie brakuje jednak klubów, które mają problemy z zapełnieniem dużych stadionów. Prym wiedzie tu Śląsk Wrocław. Klub ze stolicy Dolnego Śląska swoje mecze rozgrywa na 42-tysięcznym obiekcie, który został wybudowany na Euro 2012. W sezonie 2015/2016 blisko 80% stadionu pozostaje jednak puste. Lepiej radzi sobie posiadająca podobny obiekt Lechia Gdańsk. Jednak i nad morzem blisko 70% miejsc świeci pustkami.

Podsumowanie
Analiza zapełnienia trybun na polskich stadionach, pozwala na niewielki optymizm. Widoczne jest, że nowoczesne obiekty przyciągają coraz więcej widzów. Cały czas na wielu obiektach więcej jest pustych niż zajętych miejsc. Przykład Śląska Wrocław pokazuje, że komfortowe warunki oglądania spotkań to nie wszystko. Konieczne jest wytworzenie sytuacji, w której kibice będą przychodzili na stadion nie tylko dla samego obiektu. To nie jest zaś możliwe bez widowiska na odpowiednio wysokim poziomie.

Pamiętać także trzeba o odpowiedniej polityce cenowej. Zbyt wysokie ceny biletów mogą odstraszać część widzów. Czasami bardziej opłacalne może być obniżenie cen wejściówek. Wszak kibice pieniądze mogą zostawiać nie tylko w stadionowej kasie, ale także w klubowym sklepie, muzeum czy punktach z cateringiem.
 

Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment