Wilno 2007 - ostatni akord lat 90-ych na stadionach

Stadion Vetry Wilno w 2015 r. - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Na placu przed Bazyliką Archikatedralną w Wilnie czekała kolejka par młodych. Niemal każdy chciał wziąć ślub w dniu z trzema siódemkami w dacie. Był 7 lipca 2007 r. Nowożeńcy chowali się przed strugami deszczu, który zalewał stolicę Litwy. Niespełna dobę później miały rozegrać się wydarzenia, które wywarły wielki wpływ na scenę kibicowską w Polsce.

Wyjazd do Wilna w 2007 r. nie był typowym i szybkim wyjazdem na mecz. Termin rywalizacji Vetry Wilno z Legią Warszawa był bardzo mocno wakacyjny. Spotkanie rozgrywane było w mało pucharowy dzień, czyli niedzielę. Ale dla wesołej gromadki, z którą zmierzałem w kierunki Wilna to jeszcze lepiej. Skoro mecz w niedzielę, to ruszyć trzeba już w piątek. Jak pomyśleliśmy, tak też zrobiliśmy.

Wyjazd na mecz mecz połączyliśmy z choć pobieżnym zwiedzeniem miasta, które przez wiele lat było bardzo mocno zanurzone w polskości. Odwiedziliśmy więc Cmentarz na Rossie, Ostrą Bramę oraz wileńskie Stare Miasto. Najważniejsze wydarzenia miały się jednak rozegrać dopiero w meczową niedzielę.

Właściwie już w sobotę i niedzielny poranek można było odnieść wrażenie, że coś wisi w powietrzu. Kibiców Legii było tak wielu, że gospodarze zupełnie nie byli przygotowani do zapanowania nad nimi. W połączeniu z wakacyjną porą, bliską odległością, dość niskimi cenami, słabą infrastruktura stadionu Vetry i anonimowością kibiców stanowiło to mieszankę iście wybuchową.

I wybuch nastąpił. W przerwie spotkania rozpoczęły się zajścia, z których nagrania telewizje w Polsce pokazują jeszcze dziś, gdy obrazują materiał o agresji kibiców. Właściwie trudno doszukać się tej iskry, która spowodowała wybuch w przerwie. Jedna z wersji głosi, że ochrona nie chciała przepuścić kibiców drogą na skróty do budek z cateringiem. Od słowa do słowa miała zacząć się wymiana argumentów siłowych. Ale jeszcze przed rozpoczęciem meczu kibice usiłowali wnieść na trybunę przenośną toaletę, jako gniazdo do prowadzenia dopingu.


Był lipiec 2007 r. Kilkanaście tygodni wcześniej UEFA zadecydowała, że Polska razem z Ukrainą zorganizuje Euro 2012. Od razu pojawiły się obawy związane z koniecznością wybudowania nowych stadionów oraz zapanowaniem nad agresywnymi zachowaniami kibiców. W Wilnie to sami kibice dali włazy pretekst do zaostrzenia prawa. I warto tu wspomnieć, że nie była to jeszcze władza Platformy Obywatelskiej. Jak łatwo się domyślić - reakcja mediów na zachowanie kibiców mogła być tylko jedna.

8 lipca 2007 r. w Polsce zakończyły się lata 90. XX wieku na trybunach stadionów piłkarskich. Władza - od jesieni już z ramienia PO - zaczęła przykręcanie śruby kibicom. Niemal jednogłośnie przyklaskiwały im w tym media. Presja społeczna by nie dać plamy na Euro 2012, była tak duża, że akceptowano niemal wszystkie restrykcyjne zapisy ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Zakończyła się pewna epoka.

Trudno jednoznacznie wyrokować czy bez zajść w Wilnie i ich konsekwencji w Polsce nadal byłoby niebezpiecznie na stadionach. Pamiętać trzeba, że wiele w kwestii bezpieczeństwa zrobiły nowoczesne obiekty, na których obecnie rozgrywane są mecze. Dziś duża część obiektów piłkarskich nad Wisłą, to komfortowe areny, na których kibic czuje, że bójki tu nie pasują. Gdy na początku sierpnia 2015 r. odwiedziłem ponownie stadion Vetry Wilno zobaczyłem, że tam zmiany ograniczyły się do wprowadzenia bromofurt oraz sztuczniej murawy. U nas ostatnie 8 lat to gigantyczne zmiany.

Jak wiele zmieniło się na trybunach, dobrze pokazują sytuacje, gdy na chwilę powraca na nie duch lat 90-ych XX wieku. Od razu wywołuje to falę pytań "Jak to mogło stać się u nas?". Tak było choćby w marcu 2014 r., gdy kibice Legii dostali się do sektora kibiców Jagiellonii Białystok na stadionie przy Łazienkowskiej. Jeszcze kilka lat wcześniej nie byłoby to zaskoczeniem. Ot, sytuacja jakich wiele. W 1995 r. siedziałem na tym samym stadionie i obserwowałem "dogrywkę" po zakończeniu finału Pucharu Polski pomiędzy Legią a GKS Katowice. "Dogrywkę" w postaci walk niemal partyzanckich toczyli kibice i policja. Ot, niemal standardowy element widowiska sportowego.

Gdy podczas meczu w 2015 r. gracz Legii Ondrej Duda został trafiony kamieniem w głowę przez kibiców z Albanii, oburzaliśmy się. Zapomnieliśmy, że jeszcze dekadę temu i na stadionach w Polsce kamienie były częstymi bywalcami. Że to u nas w 1999 r. Dino Baggio został trafiony nożem w głowę.

I właśnie to zdziwienie i oburzenie najlepiej pokazuje jak gigantyczne zmiany zaszły na trybunach stadionów piłkarskich w Polsce. Przeczytajcie np. raport Polskiego Związku Piłki Nożnej i zobaczcie, jak stan dzisiejszy odbiega od wydarzeń sprzed kilku lat. Zrozumcie - na stadionach w Polsce nie ma już lat 90-ych XX wieku.



Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment