Jak Tsubasa Ōzora uratował polską piłkę nożną

Kadr z czołówki filmu pt. Kapitan Jastrząb
Był niepozorny. Miał 14 lat i ponad wszystko kochał piłkę nożną. Choć pochodził z dalekiej Azji, to w latach 90-ych XX wieku przyczynił się do popularyzacji piłki nożnej w Polsce. Narodził się w głowie Yoichi Takahashi. Był postacią rysunkową. Nazywał się Tsubasa Ōzora.

Gdy sięgam pamięcią do początków dziecięcej fascynacji sportem, to nie może zabraknąć w niej piłkarza, który nazywał się Tsubasa Ōzora. Wiem, że nie jestem w tym odosobniony. Całe pokolenie, którego dzieciństwo przypadło na lata 90. XX wieku, doskonale pamięta bajki nadawane w kanale Polonia 1. Wychowaliśmy się na japońskich produkcjach, które serwował nam Nicola Grauso. 

Tsubasa był jednym z nas. Chłopiec, który nie widzi świata poza piłką nożną. Dodatkowo dzięki niej poznaje takie wartości jak przyjaźń, lojalność czy ciężka praca. Trwające kilka minut rajdy przez całe boisko, ekwilibrystyczne parady bramkarzy, piłkarze skaczący po poprzeczkach - po to biegło się ze szkoły do domu. Wszystko byle tylko zdążyć na kolejny odcinek z serii Kapitan Jastrząb. I zobaczyć, czy FC Nankatsu okaże się lepsze od FC Meiwa. Czy Tsubasa będzie górą w pojedynku z Kojirō Hyūga.


Postawię odważną tezę, że bez Polonii 1 i bez Tsubasy na ekranach, popularność piłki nożnej mogła w Polsce w latach 90-ych XX wieku, zanotować gigantyczny regres. Wspominając dwa lata temu moje początki sportowej pasji, w następujący sposób opisałem świat polskiej piłki nożnej tuż po upadku PRL.
Polska piłka chyli się ku upadkowi. Dosłownie i w przenośni. Powoli rozpadają się stadiony, reprezentacja ostatni raz na wielkiej piłkarskiej imprezie wystąpiła w 1986 r. (Igrzyska Olimpijskie w Barcelonie w 1992 r. to tylko miły, ale jednak przerywnik) i na kolejny awans będzie musiała czekać do 2002 r. Telewizja Polska ma dziwaczną manierę pokazywania... tylko drugiej połowy meczu ligowego. W telewizyjnym magazynie piłkarskim "Gol" króluje sformułowanie "Bramka w drugiej połowie padła tak szybko, że zaskoczyła nawet naszego operatora". Najciekawsze mecze ligowe pokazywane są w kodowanej stacji telewizyjnej, a nie ma internetu, gdzie zawsze znajdziesz link do transmisji meczu. Pozostaje telegazeta, zakodowany Canal+ oraz radiowe Studio S-13.
W szarej codzienności Tsubasa był odtrutką barwną niczym papuga z amazońskiej dżungli. Udowadniał, że w piłce nożnej jest miejsce na wygrane. I że to piękna dyscyplina sportu, w której ciężka praca przynosi efekty. Był powiewem wielkiego piłkarskiego świata, do którego aspirowaliśmy. Był nadzieją, że i dla polskiej piłki nożnej przyjdą lepsze dni. Bo skoro sukces odnoszą w dalekiej Japonii, to dlaczego mamy być gorsi?

I tylko jedno nie daje mi dziś spokoju. Jak to możliwe, że pasją do piłki nożnej zarażała nas bajka z Japonii? Kraju, który nie może poszczycić się wielką tradycją piłkarską. Kraju, który pierwszy raz na mistrzostwach świata zagrał w 1998 r. (Dla przypomnienia - Polska 60(!) lat wcześniej) Najwidoczniej wcześniej nie miał tak genialnych piłkarzy, jak Tsubasa Ōzora. 



Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment