Jesteś głupcem. Jesteś głupcem, bo interesujesz się sportem. Możesz mieć dziesiąt lat, ale tak naprawdę nadal jesteś małym i głupiutkim chłopcem w krótkich spodenkach. Ludzie na poziomie interesują się bardziej poważnymi zagadnieniami. A ty jesteś głupcem. Bo interesujesz się sportem.

Rozejrzyj się wokół siebie. Może i masz opinię poważnego człowieka. Ale wystarczy, że powiesz o swoich sportowych zainteresowaniach. Od razu pojawią się uśmieszki i wymiana porozumiewawczych spojrzeń. Oto na horyzoncie pojawił się bowiem głupiec. I tak jest niemal w każdej dziedzinie naszego życia.

Głupcy w dziennikarstwie

Kilka lat temu jeden z dziennikarzy sportowych - jeżeli mnie pamieć nie myli, był nim Mateusz Borek - przywołał słowa swojego profesora z uczelni. Ten zaś powiedział mu, żeby pogodził się z faktem, że zajmując się dziennikarstwem sportowym, zawsze będzie uważany za tego mniej poważnego. Za tego głupszego.

Wystarczy poobracać się nieco w dziennikarskich światku, żeby zdać sobie sprawę, jak prawdziwe były to słowa. Dziennikarz sportowy niemal zawsze uważany jest za tępego kloca, który z trudem potrafi sklecić proste zdanie. A nawet jeżeli w swym fachu osiągnął już małpią zręczność (wszak gdyby posadzić przed tysiącem komputerów tysiąc małp i dać im tysiąc godzin, to też napiszą coś z sensem), to i tak pisze o sprawach tak błahych, że koledzy zajmujący się polityką czy ekonomią, z pogardą będą spoglądać na „sportowca”.

Jestem w błędzie? To jak często nagradzane są teksty dziennikarzy sportowych? Chlubnym wyjątkiem są zdjęcia z imprez sportowych. Ale już taki Krzysztof Stanowski jest wyśmiewany, gdy zaczyna komentować wydarzenia polityczne. Mogą robić to aktorzy, piosenkarze, celebryci. Ale dziennikarzowi sportowemu wara od tego!

Głupcy w sztuce

Podejrzewam, że w szkole uczyłeś się o takim poecie, jak Kazimierz Wierzyński. Może jeszcze pamiętasz, że był jednym ze Skamandrytów. Ale na pewno nie wiesz, że Wierzyński przez 5 lat był redaktorem naczelnym „Przeglądu Sportowego”. Nie wiesz, bo to przecież nie wypada przyznawać, że poeta interesował się czymś tak przyziemnym jak sport.

O tym, że Wierzyński zdobył złoty medale w olimpijskim konkursie sztuki i literatury w czasie IX Letnich Igrzysk Olimpijskich w Amsterdamie w 1928, też pamięta mało kto. W podręcznikach do języka polskiego próżno szukać wiersza "Match footballowy". Zobacz, że szkoda:
I pokażcie mi teraz? gdzie, w jakich teatrach
Milion widzów wystrzeli takim wielkim głosem:
Zamora, lecąc w górę, jak żagiel na wiatrach,
Za Atlantyk wybija piłkę jednym ciosem!
Widownia oszalała, krzyczy, bije brawo,
Półkole trybun płonie niczym aureola,
I jak wielka tęsknota za zwycięską sławą
Tętni okrzyk stadionu: gola, gola, gola!
A Wierzyński to tylko jeden przykład z tysiąca. 

Głupcy w nauce

Kilka lat temu obroniłem doktorat. Jego tematyka dotyczyła sportu. Podczas samej obrony oraz także przez 4 lata studiów doktoranckich wiele razy musiałem tłumaczyć, dlaczego moje badania dotyczą sportu. Tak jakby z założenia taki rodzaj badań traktowany był jako gorszy i mniej poważny. Co więcej - zdarzało się, że na podstawie samej tematyki moja praca uznawana była za... nienaukową. I tak jest do dziś.

Nie skarżę się. Ale z żalem patrzę, jak naukowe zajmowanie się sportem, traktowane jest jako niegroźna fanaberia. Taka typowa dla dużych chłopców, którzy nie chcą dorosnąć i zająć się poważnymi sprawami.

Jesteś głupcem. I ja też jestem głupcem. Pogodziłem się z tym - i wcale mi to nie przeszkadza. Jestem głupcem, bo interesuję się sportem.

Zdjęcie we wpisie: fot. Eldvkast CC BY-SA 2.0


Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment