Dziesieć prognoz: Jak będzie wyglądała piłka nożna w przyszłości

fot. See-ming Lee CC BY 2.0
"Panie sędzio, ale jaki faul? Przecież moją nowoczesną protezą prawej nogi, bym go od razu połamał" - dobiega do nas głos piłkarza w telewizyjnej transmisji. Sędzia spogląda na swój inteligentny zegarek, żeby zobaczyć powtórkę i podjąć decyzję. Ta będzie znana za 60 sekund. Akurat rozpoczęła się bowiem przerwa na reklamy.

Czy przytoczony powyżej fragment, to zapowiedź nadchodzącej przyszłości w piłce nożnej? A może to tylko owoc moje zbyt swobodnej wyobraźni? Nie rozstrzygając tej wątpliwości, pobawmy się dziś w przewidywanie przyszłości. Mowa oczywiście o przyszłości piłki nożnej.

Przerwy na żądanie i reklamy

Przerwy na żądanie dla trenerów to nic niezwykłego np. w koszykówce i piłce ręcznej. Przepisy dokładnie określają ile razy i w jakiej sytuacji trener ma prawo poprosić o przerwę w czasie rozgrywki. To dobra okazja do chwili odpoczynku dla sportowców i przekazania swoich uwag dla szkoleniowca. Zawodnik wypoczęty i mający na świeżo w pamięci uwagi trenera, to większa szansa na podniesienie poziomu gry.

Nie bez znaczenia jest także fakt, że zaplanowane przerwy to doskonała okazja do umieszczenia w ich trakcie reklam w mediach. Możemy narzekać na zbytnią komercjalizację piłki nożnej, ale bez pieniędzy reklamodawców trudno sobie wyobrazić największe rozgrywki. Sponsorzy płacą, ale w zamian oczekują odpowiedniej promocji swoich produktów i usług. Czas na żądanie w trakcie meczu, to doskonała okazja, żeby to zrobić.

Reklamy na strojach reprezentacji narodowych

Do niedawna broniła się jeszcze FC Barcelona. Jej koszulka traktowana była niemal jak świętość. Sacrum nie mogło być więc zbrukane przez profanum pieniędzy. Ale i ten bastion padł. Zaczęło się niewinnie, bo od reklamy UNICEF. Dość szybko przyszła jednak kolej i na komercyjne reklamy.

Co prawda piłkarskie reprezentacje narodowe obecnie nie mogą grać z reklamami na swoich strojach. Dotyczy to strojów meczowych podczas oficjalnych meczów. Ale już na strojach treningowych, czy podczas nieoficjalnych meczów, zdarzały się ekspozycje nazw sponsorów. Kilka lat temu przeżyliśmy szok, bo PZPN usiłował godło Polski zastąpić "piłkoptakiem". Kto więc zagwarantuje, że pomysł nie powróci? 

Osobni trenerzy dla każdej formacji

Nie trzeba być piłkarskim geniuszem, żeby stwierdzić, że obrońca ma na boisku zdecydowanie inne zadania niż napastnik. Podobnie jest, gdy porównamy role bramkarza i pomocników. Specjalizacja - to słowo klucz. Trudno więc wytłumaczyć, dlaczego ludzi od tak różnych zadań, ma prowadzić ten sam trener.

Czymś oczywistym jest obecnie osobny trener dla bramkarzy. Ale zadajmy sobie pytanie - czy szkoleniowiec, który sam był napastnikiem, posiada odpowiednią wiedzę, żeby przekazać ją obrońcom. Oczywiście można powiedzieć, że świetnymi trenerami zostają także osoby, które w ogóle nie były zawodowymi piłkarzami. Racja. Jednak w sytuacji, gdy o sukcesie w sporcie decydują detale, kombinat trenerskich specjalistów od każdej formacji, może dawać przewagę nad rywalami.

Limit czasu na oddanie strzału

Senne mecze, które kończą się bezbarwnym remisem 0-0. To zmora, z którą zmagać musiał się chyba każdy kibic. Tylko jak zmusić drużyny, żeby częściej decydowały się na strzelanie na bramkę rywali? Może warto sięgnąć do koszykówki i piłki ręcznej. Określony czas na oddanie strzału? Kary za brak ataków? Brzmi jak sen szaleńca. Pamiętajmy jednak, że wprowadzenie rzutów karnych oraz spalonych też nie od razu spotykało się z przychylnym przyjęciem. 

Zmiany hokejowe

Może na pierwszy rzut oka brzmi nonsensownie, ale podejrzewam, że podobnie myśleli kibice, gdy wprowadzano zasadę, która zezwalała na wprowadzanie zmian w składach. Obecnie przepisy dopuszczają trzy zmiany. Ale już podczas meczów sparingowych zmian jest dużo więcej. Możliwe są także tzw. zmiany hokejowe, czyli powrotne.

Czy takie rozwiązanie faktycznie byłoby tak bardzo złe? Popatrzmy na koszykówkę. Tam przywołane zmiany to norma. Czy ma to wpływ na obniżenie poziomu gry? Moim zdaniem żadnego. Co więcej zawodnik, który odpoczął w trakcie meczu, może później grać z większym zaangażowaniem.

Pełne statystyki dla widzów w czasie rzeczywistym

Ten punkt to nie przewidywanie przyszłości, a stawianie raczej pytania - kiedy wreszcie to nam udostępnią? Przecież pełne statystyki zespołowe i indywidualne to już coś oczywistego i osiągalnego bez większych problemów. Tak jak na tym filmie:


Nasuwa mi się jednak jedna wątpliwość - czy takie oglądanie meczu ma jeszcze w ogóle sens?

Mecz wydarzeniem społecznościowym

Kilka miesięcy temu pisałem o multiscreeningu w sporcie. Podobnie jak przy poprzednim punkcie - to bardziej wyciąganie wniosków z obecnych wydarzeń, niż wróżenie z fusów. Wydarzenia sportowe są doskonałą pożywką dla mediów społecznościowych. Przypomnijcie sobie, jak w 2014 r. finał piłkarskich mistrzostw świata zawładnął serwisami Facebook i Twitter. To dopiero początek. Wielkie kluby mocno pójdą w stronę uczynienia ze swoich meczów, widowisk angażujących także w mediach społecznościowych. Jestem w błędzie? To po co kluby - także w Polsce - robią wiele, żeby kibicom zapewnić bezpłatny dostęp do internetu?

Powtórki wideo dostępne dla sędziego

Tu potrzeba tylko przeskoczenia niewielkich trybików w głowie piłkarskiego betonu, który rządzi światową piłką. Technologia gotowa jest już dawno. Skoro sędzia jest w stanie pochować po kieszeniach kartki, długopis, a nawet piankę, to zegarek z wyświetlaczem nie jest wielkim problemem. Że nie da rady? Na szczęście ma w uchu słuchawkę. Powtórkę może więc obejrzeć sędzia techniczny i przekazać co zobaczył.

Wystarczy odrobina dobrej woli. Internet nie zabił telewizji. Telewizja nie zabiła radia. Sędzia mający dostęp do powtórek wideo nie zabije piłki nożnej.

Ingerencje w ciało sportowca

Ten punkt przyszedł mi do głowy kilka miesięcy temu. Przeczytałem wówczas książkę Przemysława Nosala "Technologia i sport" i zdałem sobie sprawę, jak nieostra, nieprecyzyjna i arbitralna jest decyzja o tym, co uznawane jest za naturalne i nienaturalne w sporcie. Robert Lewandowski grający w masce ochronnej to jeszcze natura. A gdyby tę maskę wszczepić mu pod skórę? Czy nadal będzie naturalnie?  Śruba w kolanie piłkarza, to jeszcze coś naturalnego, czy jednak nienaturalnego? Jeżeli nienaturalnego, to dlaczego nikt nie protestuje przeciwko występom takich graczy?

Pytania można mnożyć. Ale nie w tym sens. Moim zdaniem już wkrótce świat sportu niestety pęknie. Ugnie się pod presją i technologiczne ingerencje w ciało sportowca zostaną dopuszczone. Oczywiście wszystko w imię dobra sportu.

Przekleństwa na żywo

Kilka lat temu Canal+ zafundował kibicom w Polsce nie lada gratkę. W kilku meczach ekstraklasy sędziowie byli "na podsłuchu". W konsekwencji kibice mogli dowiedzieć się, co mówi arbiter podczas spotkania.


Marzy mi się, żeby na takim podsłuchu zawsze grali piłkarze. To by była dopiero gratka dla kibiców, usłyszeć co krzyczą zawodnicy podczas meczu. Niech się schowa czytanie z ruchu warg. Byłem na wielu sparingach bez kibiców i wiem, że okrzyki piłkarzy to dodatkowy smaczek dla widowiska. Tym bardziej, jeżeli w przeciwieństwie do sparingów, walka idzie o wielką stawkę.

Choć z drugiej strony słynne starcie Zinedina Zidana z Marco Materazzim, zostałoby wyjaśnione za szybko.


Zdjęcie we wpisie: fot. See-ming Lee CC BY 2.0



Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment