Pusty stadion dwie godziny przed meczem - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Kilkanaście lat temu przychodziłem na mecz dwie godziny przed jego rozpoczęciem. O numerowanych miejscach mało kto wówczas słyszał. Obowiązywała zasada "kto pierwszy ten lepszy". Chciałem być tym lepszym i często czekałem, aż otworzone zostaną bramy stadionu.W ostatnich tygodniach przeszłość powróciła. Znów pojawiam się na meczu blisko dwie godziny przed jego rozpoczęciem. I przeżywam sportowe widowisko inaczej.

Co można zobaczyć na stadionie piłkarskim dwie godziny przed meczem? Może wydawać się, że nic ciekawego. Ultrasi kończą rozkładać elementy uprawy. Na sektorze gości pojawiają się pierwsi przyjezdni. Służby porządkowe kończą ostatnie przygotowania. Piłkarze - jeszcze w strojach raczej nie sportowych - wychodzą na murawę, żeby pierwszy raz tego dnia rzucić okiem na stadion. Kilkadziesiąt minut później zobaczą to widzowie transmisji w Canal+.

Z głośników leniwie sączy się muzyka. Jeszcze nie dudni bez umiaru. Nie ma takiej konieczności. Na pustym stadionie słychać każdy pojedynczy okrzyk. W windzie na pustą trybunę prasową - dziennikarze są jak vip-y, zawsze na ostatnią chwilę - możesz spotkać panią ze służb medycznych. Wiezie trzy kawy dla osób na górze. Ale ręce ma przecież tylko dwie. Pomagam jej. "Dziękuję" - słowo, które bardzo rzadko można usłyszeć na stadionie piłkarskim.

Trybuna prasowa na stadionie Legii Warszawa dwie godziny przed meczem - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Trybuna prasowa na stadionie Legii Warszawa dwie godziny przed meczem - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Minie kilkadziesiąt minut i to spokojne miejsce zamieni się w bulgoczący emocjami kocioł. Agresja, emocje i testosteron będą wisiały w powietrzu. Jedna strona sięgnie glorii wygranej. Druga - pogrąży się w odmętach porażki. 

Na razie jest cicho, spokojnie i sennie. Leniwe niedzielne popołudnie. Siedzę sam na pustej trybunie i delektuję się rodzącym się widowiskiem sportowym. Tak jak dziesięć i piętnaście lat temu. 


Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment