Telebim na Stadionie Narodowym w Warszawie - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Co pewien czas przez świat sportu - głównie piłki nożnej - przechodzi debata o zasadności wykorzystania nowoczesnych technologii do wsparcia prawidłowości decyzji podejmowanych przez arbitrów. Międzynarodowe organizacje piłkarskie rękami i nogami bronią się przed wprowadzeniem powtórek wideo. Pomijając aspekt finansowy tej decyzji, nie można zapomnieć o nauce, która także za nią stoi.

Przy okazji ubiegłorocznych mistrzostw świata w piłce nożnej zwracałem uwagę, że opór FIFA przed powtórkami jest irracjonalny. Napisałem wówczas:
Taki upór jest niezrozumiały tym bardziej, że współcześni kibice, którzy są na stadionie, mogą błyskawicznie dowiedzieć się, co pokazano na telewizyjnych powtórkach. Smartfony i tablety z dostępem do internetu, a nawet zwykły sms czy telefon od osoby, która śledzi mecz w telewizji, powoduje, że stadion przestał być zamkniętą twierdzą. Osoby na trybunach mają bardzo wiele sposobów komunikacji i pozyskiwania informacji ze świata zewnętrznego. Nie ma więc po co udawać, że ewentualne powtórki mogą doprowadzić do niepokojów na stadionach
FIFA, UEFA, ale także i krajowe organizacje piłkarskie swoje decyzje tłumaczą odwołując się m.in. do wyników badań naukowych. Motywacja ta jest oczywista, gdy zwrócimy uwagę, że na stadionach piłkarskich wyłączane są transmisje na telebimach w momencie, gdy nadana powinna zostać powtórka. Kibice zamiast ujęć kontrowersyjnej sytuacji z kilku kamer oglądają wtedy planszę reklamową. Dlaczego? Wszystko przez empatię i zarażanie emocjami. 

Empatia to nic innego jak umiejętność wczuwania się w stany emocjonalne innych osób, czyli współodczuwanie. Choć błędna decyzja podjęta przez sędziego, krzywdzi przede wszystkim sportowców, to zaangażowani w całe widowisko kibice, błyskawicznie stają się współuczestnikami ich krzywd. Możemy więc mówić o swoistym zarażaniu emocjami.

W tym miejscu nie można zapomnieć, że kibice to tłum. Swoje robi więc także psychologia tłumu i przywoływana przeze mnie dwa lata temu deindywiduacja, czyli
rozluźnienie normalnych zahamowań pod wpływem działania tłumu, co prowadzi do nasilania się czynników impulsywnych i patologicznych.
Kibic nie tylko więc empatycznie ulega zarażeniu emocjami sportowców. Jest także duże prawdopodobieństwo, że w ekspresji swojego niezadowolenia, będzie zdecydowanie bardziej energetyczny i agresywny niż sam sportowiec. Właśnie w celu uniknięcia takich sytuacji, na telebimach nie są prezentowane powtórki.

Nauka ma wielki wkład w rozwój świata sportu, ale w tym przypadku trudno uznać, że władze piłkarskie mają racje. Co prawda nie można umniejszać wpływu empatii i zarażania emocjami na nastroje na trybunach. Zauważyć jednak trzeba, że kibice potrafią pogodzić się nawet z porażką swojej drużyny i nie demolują z jej powodu stadionów. Tym bardziej zaakceptowaliby decyzje podejmowane przez arbitra, gdyby powtórki wideo pozwoliły mu unikać błędów. To boli zdecydowanie mniej, niż świadomość, że sędzia podejmuje złe decyzje.


Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment