Nieśmieszny prima aprilis w polskich mediach

fot. Steenbergs CC BY 2.0

1 kwietnia to dzień, w którym media w Polsce silą się na publikowanie zmyślonych informacji. Wiadomo - prima aprilis, więc odbiorcę trzeba próbować nabrać i rozbawić. Problem w tym, że publikowanie nieprawdziwych informacji, jest dowodem, że dziennikarstwo w niektórych sytuacjach puka w dno od spodu.

O ile istotą żartów z 1 kwietnia jest nabranie swoich znajomych i można to zaakceptować, to publikowanie fałszywych informacji przez media, to zwykła farsa. Zadaniem dziennikarzy jest bowiem przekazywanie odbiorcom prawdziwych i zweryfikowanych wiadomości. Jasnym jest, że czasami dziennikarze się mylą. Ale czym innym jest pomyłka, a czym innym tworzenie kłamstw z premedytacją.

Wymyślanie żartów na poziomie Urzędu Miasta Stołecznego Warszawa czy Onet potwierdza, że w wielu przypadkach czytelnicy (Warszawa pokazała, że wyborcy także) traktowani są jak bezmózga masa, której można spróbować wmówić wszystko. Może jestem smutasem, ale nie bawią mnie żarty, w których jestem traktowany jak debil. Dziennikarz ma informować, a nie zmyślać. Jeżeli woli bawić swoją pracą to zawsze może zostać kabareciarzem lub pracować w cyrku.

Nie znaczy to jednak, że 1 kwietnia nie można się dobrze bawić. Jak zrobić to z klasą i wywołując uśmiech użytkowników pokazało m.in. Google. Dziś na mapach Google można pograć w Pac-Mana. I to jest dobry pomysł na żart. A nie tworzenie dziennikarskich kłamstw pod płaszczykiem żartów.

Świat na opak, a nie świat kłamstw - to istota prima aprilis.

Zdjęcie we wpisie: fot. Steenbergs CC BY 2.0



Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment