Kibic - bezrefleksyjny pan i władca

fot. [AndreasS] CC BY 2.0
Słowa krytyki pod adresem sportowców wystrzeliwują z naszych ust z prędkością nowoczesnego karabinu maszynowego. Biało-czarne sądy to nasza specjalność. "Sprzedał się", "skończyła się" - oceniamy błyskawicznie i bez cienia wątpliwości. Bo my kibice wiemy o sportowcach wszystko najlepiej.

Lektura książki "Michael Jordan. Życie" autorstwa Rolanda Lazenby, przypomniała mi, jak kręta droga prowadzi do sukcesu w sporcie. Jak wiele wyrzeczeń czeka na młodego człowieka, który chce zostać sportowym mistrzem. Siedząc na trybunach lub śledząc zmagania na ekranie telewizora, mało kto pomyśli o trudzie, który stoi za końcowym sukcesem. Bez mrugnięcia okiem miażdżymy krytyką sportowca, któremu nie wyszło. Niczym widzowie ze starożytnych amfiteatrów skazujemy na śmierć przegranych. Dobrze, że tylko na śmierć pogardy, szyderstwa i zapomnienia.


Krytyki nie rezerwujemy jednak tylko dla przegranych. Chojnie obdarowujemy nią niemal wszystkich sportowców. Także wygranych. Cristiano Ronaldo to przecież tylko wymuskany laluś, pedantycznie dbający o swój wygląd. Lionel Messi to może i geniusz, ale wyhodowany na hormonach. Justyna Kowalczyk - wiadomo - specjalistka od uwodzenia żonatych dziennikarzy. Otwierając kolejne piwo, plujemy czipsami, krzycząc "Nieudacznik!", gdy na ekranie Kamil Stoch ma czelność nie zdobyć kolejnego złotego medalu. "Skończył się" - kwitujemy. Bezmyślnie.

Tak o drodze do sportowego zawodowstwa opowiadał mi kilka lat temu piłkarz Maciej Iwański:
W życiu piłkarza wiele zależy od jego charakteru. Nie będę mówił, że nie chodziłem na dyskoteki czy nie próbowałem używek. Zawsze kochałem jednak granie w piłkę. To właśnie futbol był dla mnie ważniejszy niż pójście z kolegami na piwo. Choć i takie sytuacje miały miejsce, gdy byłem młodszy. Nie było jednak tak, że czekałem na weekend, żeby wyskoczyć z kumplami na imprezę. Czekałem na weekend, bo miałem wtedy mecze w trampkarzach czy później juniorach i seniorach. Pamiętam, że gdy byłem młodym zawodnikiem z lekką zazdrością śledziłem gdzie wyjeżdżają na zgrupowania najlepsze drużyny. Wtedy marzyłem, że kiedyś i mnie to czeka. Dziś wiem, że takie zgrupowania są męczące i kosztują sporo zdrowia. Ale nie da się inaczej naładować przysłowiowych akumulatorów. 

(...) Zaczepił mnie kiedyś nieznajomy na dyskotece. Powiedział mi, że nie powinno mnie tam być, bo mam wiele szczęścia, że gram w piłkę. Problem w tym, że na dyskotece pojawiam się raz na jakieś trzy miesiące. To dlatego, że całe życie chciałem być piłkarzem. Wiele wyrzeczeń kosztowało mnie, żeby dotrzeć do miejsca, w którym jestem. Może gdyby ów nieznajomy częściej odwiedzał boisko a nie dyskoteki, to też byłby na moim miejscu. Ale skoro to ja ponosiłem wyrzeczenia a nie on, to nie ma prawa zwracać mi uwagi.
Iwański nie jest może piłkarskim wirtuozem. Ale zdobył mistrzostwo polski, Puchar Polski i dwa Superpuchary Polski. Dziesięć razy wystąpił w reprezentacji narodowej. Mało? Jasne, że można osiągnąć więcej. Tylko w czym Ty jesteś najlepszy w Polsce? Dojście nawet na taki - często wyszydzany - poziom, to lata walki z samym sobą i z wieloma przeciwnościami. Walki toczonej poza stadionowymi reflektorami. Mozolnej pracy dzień po dniu. Kibic widzi tylko sukces. Wierzchołek góry wysiłku.

W przywołanej we wstępie biografii Jordana, słynny koszykarz jawi się jako tyran, dręczący innych ludzi. Ale nie można nie zauważać, jak tytaniczną pracę wykonywał przez kilka dekad, by być na szczycie. Umiłowanie do pokonywania samego siebie, do przekraczanie własnych granic, do nie uznawania słowa "niemożliwe", do dążenia do perfekcji - to cecha wspólna dla wszystkich wielkich mistrzów. 

Kibic widzi tylko niewielki wycinek pracy sportowca. Część, która wcale nie jest najbardziej wymagająca. Ale kibic nie ma oporów przed wystawianiem mu ocen. I nigdy do głowy mu nie przyjdzie, jaka kręta droga prowadzi na sportowy szczyt. Jak wiele upadków poprzedziło końcowy triumf. Jak wiele razy trzeba było się z nich podnosić i brnąć dalej. I jak wielka siła jest potrzebna do tego, żeby się nie poddać.

Zdjęcie we wpisie: fot. [AndreasS] CC BY 2.0



Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment