Media społecznościowe stają się nieodłącznym elementem konsumowania widowiska sportowego - fot. Tomasz Janus/sportnaukowo.pl
Multiscreening, czyli korzystanie z kilku podłączonych do internetu urządzeń elektronicznych podczas konsumowania dóbr szeroko rozumianej kultury, to dla wielu osób już codzienność. Cały czas pozostaje to jednak nieco dziewiczy teren nowych mediów. Czy multiscreening może zmienić sposób odbioru wydarzeń sportowych?

Czy korzystanie z kilku urządzeń elektronicznych w tym samym czasie to faktycznie już coś powszedniego? Wyniki badań wskazują, że tak. We wrześniu 2014 r. TNS opublikowało raport, z którego wynika, że statystyczny polski internauta korzysta z internetu na ponad czterech urządzeniach.

Dane zaprezentowane przez Facebook i Twitter po zakończeniu piłkarskich mistrzostw świata w 2014 r., nie pozostawiają zaś wątpliwości, że sieć jest niemal naturalnym dopełnieniem widowiska sportowego. Nie dziwi więc fakt, że do podobnych wniosków można dojść po analizie danych, którą na koniec 2014 r. zaprezentowało Google.

Kolejny kamyczek do ogródka sportowego multiscreeningu w wykonaniu polskich kibiców dorzuciła w ostatnich dniach Ekstraklasa S.A. Z badania przeprowadzonego przez Millward Brown wynika bowiem, że:
Podczas oglądania meczu w telewizji lub na stadionie około ćwierć kibiców szuka jednocześnie dodatkowych informacji za pomocą drugiego nośnika. W grupie wiekowej 13-24 lata aż 28% kibiców komentuje mecze na żywo na portalach społecznościowych. Łącznie, aż 68% zainteresowanych Ekstraklasą deklaruje korzystanie z Internetu podczas meczu w celu komentowania lub szukania dalszych informacji.
I tu pojawia się pytanie - czy multiscreening to szansa czy zagrożenie dla samego widowiska sportowego? Odpowiedź zależy od samego podejścia do odbioru zmagań sportowców. Na pewno duża popularność urządzeń z dostępem do internetu to szansa na zarobienie na tym. Potwierdza to choćby platforma eFan24, w którą zaangażowany jest były piłkarz Jarosław Bieniuk.
eFan24 to internetowo-mobilna platforma event experience’owa dedykowana branży sportowej i rozrywkowej. Łączy w sobie elementy sieci społecznościowej, platformy gryfikacyjnej i zaawansowanych usług informacyjnych z obszaru nawigacji, proximity marketingu i rozszerzonej rzeczywistości realizowanych w czasie rzeczywistym podczas trwającego eventu.

eFAN24 – The Ultimate Place For Ultimate Fans from Raf on Vimeo.

Jako zagrożenie multiscreening postrzegają zaś sami kibice. O ile pierwsze biznesowe pomysły na wykorzystanie tego zjawiska pojawiły się dość niedawno, to sami fani na jego ujemne strony zwracali uwagę już kilka lat temu. Gdy w 2010 r. Legia Warszawa rozpoczynała występy na swoim nowym stadionie, najbardziej zagorzali kibice stworzyli listę zasad, które obowiązują na jednej z trybun - Żylecie. W ostatnim punkcie tego regulaminu znalazł się zapis:
Żyleta to nie Hollywood, ani wybieg mody w Paryżu. W związku z tym nie są mile widziane osoby kręcące bezproduktywne filmiki telefonami czy robiące „słitaśne fotki” na portale społecznościowe.
Osobiście podczas oglądania wielu meczów sam korzystam z laptopa czy smartfona. Nie stronię wówczas od mediów społecznościowych (wpisy tu same się nie zrobią). Łapię się jednak na tym, że do internetu zaglądam także, gdy oglądam inne mecze lub filmy. Nie jest to jednak powód do dumy. Multiscreening to bowiem nic dobrego, jeżeli chcemy konsumować samo widowisko sportowe. Na jego komentowanie przyjdzie czes po ostatnim gwizdku. Nie trzeba być całe życie on-line.  



Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment