Stadion UD Almeria w Hiszpanii - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Pusty slogan, że na zachodzie Europy poradzono sobie ze zjawiskiem agresywnych zachowań kibiców podczas meczów piłki nożnej, powielany jest przez polskich dziennikarzy od wielu lat. Co wiec dzieje się, gdy fakty nie potwierdzają słów dziennikarzy? Nic. Po prostu przechodzi się nad tym do porządku dziennego i udaje, że nic takiego nie ma miejsca.

4 lutego 2015 r. - Borussia Dortmund przegrywa kolejny mecz i zaledwie kilkanaście miesięcy po występie w finale Ligi Mistrzów trafia na ostatnie miejsce w tabeli Bundesligi. Wściekli kibice po zakończeniu spotkania nie kryją pretensji do zawodników. Dochodzi do ostrej rozmowy fanów i piłkarzy, co można zobaczyć na poniższym filmie.

Dla dziennikarza to wymarzony wręcz temat na gorący materiał. Jest tu niemal wszystko. Upadek wielkich. Złość. Agresja. Łaknący krwi i bezmózgi kibol. Palce aż same rwą się, żeby zacząć stukać w klawiaturę komputera. Jest tylko jeden mały problem. Wszystko działo się na zachodzie Europy. A tam przecież z kibolami sobie poradzono. Gdyby tak w Polsce. No, ale wszystko dzieje się w Niemczech... Wielka szkoda. Sami rozumiecie.

Ale napisać coś trzeba. Powstają więc teksty, w których ukazywane jest zaniepokojenie kibiców o poziom sportowy reprezentowany przez drużynę. Na stronie sport.pl zajścia z Dortmundu opisano w następujący sposób (źródło):
Około 80 tys. kibiców na Signal-Iduna-Park dawało oznaki swego niezadowolenia, głośno gwiżdżąc. Borussia nie potrafiła wygrać z Augsburgiem, choć ten przez blisko pół godziny grał w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Jankera. Najbardziej zagorzali kibice z trybuny południowej nie szczędzili cierpkich słów piłkarzom Borussii. Po meczu Weidenfeller i Hummels próbowali rozmawiać z fanami.
Na stronie tvn24.pl sprawa została przedstawiona jeszcze łagodniej (źródło):
Po ostatnim gwizdku słychać było wyraźnie, że cierpliwość najzagorzalszych kibiców BVB, zajmujących miejsce na słynnej trybunie Sud Kurve, powoli się wyczerpuje - piłkarze zostali pożegnani potężną porcją gwizdów.
W tym przypadku do czynienia mieliśmy więc tylko z najbardziej zagorzałymi kibicami, których cierpliwość powoli się wyczerpuje. Ci najbardziej zagorzali kibice (...) nie szczędzili cierpkich słów. A co gdyby wszystko wydarzyło się na trybunach w Poznaniu, Gdańsku, Wrocławiu lub Warszawie? Nie bawmy się we wróżkę, tylko sięgnijmy do prasowego archiwum.

Witamy w świecie kiboli, którzy mają swojego herszta. Jako tacy nie mogą być więc zaniepokojeni o poziom drużyny. To przekracza ich zdolności intelektualne. A cierpkie słowa to oczywiście całe serie bluzgów. Nic więc dziwnego, że (źródło):
Kibole zastraszają ligowców od lat. W najgłośniejszym incydencie za zgodą prezesa przyszli na trening słabo grającego Górnika Zabrze i zmusili piłkarzy do ćwiczenia w koszulkach z napisem "Nie wystarczy tylko biegać i trochę się starać, z naszym herbem na sercu trzeba zapier...".
Jeżeli drużyna gra słabo, to kibol w Polsce nie wyraża swojego niezadowolenia. Jeżeli chce zachować się jak fan Borussi, to nic mu z tego nie wyjdzie. Bo tu jest Polska i tu dziennikarz wie, że (źródło):
Po drugiej z rzędu, a ósmej w sezonie, porażce Legii, w Bełchatowie, "kibice" warszawskiej drużyny wezwali swoich pupili - zanim ci jeszcze zdążyli udać się pod prysznic - pod płot. (...) Był to jednak raczej sąd kapturowy, jako że większość z sędziów, zamiast nobliwych peruk, miała na głowach cokolwiek mniej gustowne czubki. (...) wyobrażam sobie (...) ile z pouczającej prelekcji wygłoszonej w nadwiślańskiej odmianie podwórkowej łaciny zrozumieli Astiz, Cabral, Manu czy Vrdoljak.
Drogi polski kibicu piłki nożnej, mam dla Ciebie cenną radę. Nie chcesz być już kibolem? Chcesz zostać najbardziej zagorzałym fanem, którego cierpliwość powoli się wyczerpuje? Wcale nie musisz zmieniać swojego zachowania! Nadal możesz być agresywny i wulgarny! Wystarczy, że wyjedziesz na zachodni brzeg Odry. Dla dużej części dziennikarzy w Polsce będziesz wówczas zupełnie inną osobą. Nie wierzysz? To przeczytaj ten tekst jeszcze raz. Sam się przekonasz.


Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment