A com widział i słyszał, w księgi umieściłem

Race odpalone podczas finału Pucharu Polski w 2010 r. - fot. Tomasz Janus/sportnaukowo.pl
Czy media opisując chuligańskie zachowania kibiców, mogą przyczynić się do popularyzacji agresji na trybunach? Choć brzmi zaskakująco, to wśród badaczy agresywnych zachowań kibiców nie brakuje zwolenników tej teorii.

W 1991 r. w The Sociological Review (Volume 39, Issue 3, pages 489–502, August 1991) ukazał się artykuł Football hooligans: old bottle, new whines?, którego autorem był H.F. Moorhouse. W swoim tekście autor porównał opisy prasowe z 1967 r. i 1977 r. W obu przypadkach opisywane było bardzo podobne zachowanie. Chodziło o kibiców, którzy po zakończonym meczu wbiegli na murawę (pitch invasion). Moorhouse zwrócił uwagę na bardzo ciekawą prawidłowość.

W swojej relacji w 1967 r. dziennik The Times w ogóle nie zajął się kwestią zachowań kibiców. Dziesięć lat później o wbiegnięciu fanów na murawę czytelnik dowiedział się ze strony tytułowej, materiałów zamieszczonych na stronie 3, 10 i 12 oraz zdjęć, które obrazowały całe wydarzenie. 

Moorhouse wykazał, że wydarzenia z 1967 r. zostały zauważone przez dziennikarzy Daily Express. Zachowanie kibiców zostało jednak zinterpretowane przez nich jako przejaw radości. W gazecie opisano je w następujący sposób:
I could have stood and cheered as their ecstatic fans kissed the Wembley turf which had borne their heroes, pocketed tufts of grass and danced massive reels.
W 1977 r. ta sama gazeta bardzo podobne zachowania kibiców postrzegała już jako przejaw agresji i zakłócania widowiska sportowego. Zajście opisano w następujący sposób:
The famous Wembley pitch had the look of an allotment yesterday as groundsman Don Gallacher surveyed his devastated domain. Back over the border had gone the Tartan hordes who got so drunk with victory that they dug up the pitch with daggers.
Badanie Moorhousa pokazuje, że w ciągu dekady media w Wielkiej Brytanii zmieniły sposób opisywania niemal takich samych wydarzeń. Co ważne - w latach 70-ych XX wieku agresja na brytyjskich stadionach zaczęła pojawiać się coraz częściej. Z czasem stała się także swoistym eksportowym towarem Wielkiej Brytanii.

Prawidłowość do selektywnego opisywania zbliżonych zachowań wykazywałem na początku lutego na przykładzie mediów w Polsce. Bardziej niż o wybiórcze i stronnicze opisywanie zachowań kibiców chodzi jednak o fakt, że przez wiele lat agresja fanów była - często nadal jest - świetnym tematem dla dziennikarzy.

Obszerne informowanie o agresji na stadionach, ma jednak swój skutek uboczny. Agresorzy stają się medialnymi bohaterami, którzy goszczą na łamach prasy, w telewizyjnych serwisach informacyjnych i portalach internetowych. Stają się popularni i znani. Media zamiast piętnować agresję, stają się mimowolnym jej popularyzatorem. Jeżeli dla poklasku, sławy i uznania współczesne gwiazdy show-biznesu są w stanie sprzedać swą prywatność, to nie może dziwić fakt, że w społeczeństwie znajdą się także jednostki, którzy zapragną sławy stadionowego zabijaki.

Prawidłowość ta jest ciągle trudna do zaakceptowania dla niektórych dziennikarzy. Od kilku lat Canal+ w transmisjach ze spotkań Ekstraklasy nie pokazuje i nie komentuje w czasie meczów aktów agresji, ale także opraw z zabronioną pirotechniką. Początkowo wywołało to sprzeciw (oczywiście w odniesieniu do bójek) samych dziennikarzy z innych redakcji. W listopadzie 2009 r. dziennikarz Gazety Wyborczej przeprowadził nawet wywiad z rzeczniczką Canal+, stawiając pytanie Dlaczego Canal+ milczy o kibolach?

Celem takiej praktyki nie jest cenzurowanie rzeczywistości, a raczej uniknięcie budowania popularności zakazanych zachowań. Jak mówiła w przywołanej rozmowie rzeczniczka Canal+ Dorota Zawadzka:
Piętnujemy w Canal+ agresywne zachowania pseudokibiców. Ale naszą zasadą jest to, by nie pokazywać zadym, aby nie nobilitować chuliganów samą ich obecnością na wizji.


Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment