Kibice podczas jednego z meczów na Cyprze - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Choć wierność to jedna z najważniejszych cech w kodeksie niemal każdego kibica, to większość z nich to prawdziwi kibice sukcesu. Ze swoją drużyną identyfikują się przede wszystkim po zwycięstwach. Zresztą to "my wygrywamy". Niemal zawsze to "oni przegrywają".

Zanim zaprzeczysz - przeczytaj, co mówią o kibicach sukcesu badania.

W latach 70-ych XX wieku Robert B Cialdini razem ze swoimi współpracownikami przeprowadził serię eksperymentów dotyczących pławienia się w cudzej chwale. Jest to mechanizm psychologiczny, który pozwala nam podnosić swoją samoocenę poprzez identyfikację z grupą lub jednostkami, które odnoszą sukces. Nie może więc dziwić fakt, że przedmiotem badań stali się kibice. W tym wypadku byli to kibice drużyn uniwersyteckich. Wyniki nie pozostawiają wątpliwości - jesteśmy kibicami sukcesu.

Po wygranych meczach zdecydowanie więcej osób przychodziło na uniwersyteckie zajęcia w ubraniach oraz z gadżetami, które jednoznacznie sugerowały ich związek ze zwycięską drużyną. Wygrana jest bowiem powodem do dumy i pozwala zdobyć uznanie w oczach innych. Lubimy być zaś postrzegani jako osoby, które odnoszą sukcesy. Nieco upraszczając - dążymy do takich sytuacji, w których jesteśmy łączeni z przyjemnymi przeżyciami i komunikowaniem dobrych informacji. W przypadku kibiców nie ma nawet znaczenia, że są oni biernymi - pomińmy wpływ kibicowania na wynik sportowy - odbiorcami zmagań sportowców. Ich wkład w sukces sportowców jest zerowy. Ale i tak pławią się w ich zwycięstwie.

Kibice FC Basel - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Kibice FC Basel - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Silne dążenie do bycia łączonym z wygranymi, pociąga za sobą równie silne dążenie do odcinania się od porażek. Nie chcemy być bowiem łączeni z sytuacjami, w których nie pojawia się sukces. Badania potwierdzają w tym wypadku codzienne obserwacje. Po sportowych wygranych często kibice mówią "wygraliśmy". Porażki kwitują zaś stwierdzeniem "przegrali". Choć ma to posmak frazesu: sukces ma wielu ojców, a porażka jest zawsze sierotą. W sporcie również.

Tendencja to wpisywania się w taki schemat, rośnie wówczas, gdy nasza samoocena jest zagrożona przez osobiste porażki. Bagaż naszych negatywnych przeżyć jest już tak duży, że kolejne nie są nam potrzebne. Jeszcze nasze otoczenie gotowe pomyśleć, że jesteśmy nieudacznikami. Odcięcie się od porażki, odsuwa ryzyko takiego obrotu sprawy.

Kibice UD Almeria - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Kibice UD Almeria - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Wyniki badań Cialdiniego to jednak nie zarzut pod adresem kibiców sukcesu. Tak naprawdę to wielki hołd dla sportowych fanatyków, którzy ze swoją drużyną są niezależnie od jej wyników. Tu już nie chodzi o ich wierność. Tu w grę wchodzi walka z mechanizmami psychologicznymi i poziomem własnej samooceny. To dużo trudniejsze od zwykłego kibicowskiego przywiązania. To heroiczny wręcz bój z własną naturą, która każe odciąć się od porażki, a w jej miejsce znaleźć okazję do celebracji zwycięstwa. Nawet jeżeli nie jest to nasze zwycięstwo.

Źródło: [1]



Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment