Zrzut ekranu z gry Deluxe Ski Jump
Skoro w najbliższych dniach na rozbiegach skoczni znów pojawią się Polacy, to najwyższa pora, żeby powrócić do gry komputerowej, która popularność zdobywała razem z Adamem Małyszem. Gdy skoczek z Wisły zaczynał dominować na skoczniach świata, na komputerach nad Wisłą zaczynała dominować gra Deluxe Ski Jump 2.1.

Na przełomie 2000 r. i 2001 r. Adam Małysz zaczął rządzić i dzielić w świecie skoczków narciarskich. W Polsce zapanowała Małyszomania, a skoki narciarskie z dnia na dzień stały się niemal naszym sportem narodowym. Nie może więc dziwić, że w takiej sytuacji hitem stała się dostępna bezpłatnie gra komputerowa, będąca prostym symulatorem skoków narciarskich.

Twórca gry, którym jest fiński programista Jusi Koskela, chyba nie spodziewał się, że jego niezbyt skomplikowana gra zdobędzie wielu wiernych fanów. Gra "w Małysza" była tak popularna, że informacje o niej pojawiły się nawet w głównych wydaniach najpopularniejszych serwisów informacyjnych w Polsce.



W czym tkwiła tajemnica sukcesu Deluxe Ski Jump? Przede wszystkim w braku konkurencji. Była to wówczas jedyna gra dotycząca skoków narciarskich, więc gracze nie mieli alternatywy. Ważny jest oczywiście także fakt, że gra trafiła na początkowy okres Małyszomani. Małyszem chciał być niemal każdy, a gra fińskiego programisty dawała mu tę możliwość.

Bardzo duże znaczenie miał także fakt prostoty całej gry. Nie miała ona dużych wymagań sprzętowych i nie słyszałem o sytuacji, żeby nie chciała zadziałać na jakimś komputerze. Prostota dotyczyła także samej rozgrywki. Do sterowania skoczkiem wystarczyła tylko myszka. Jej przyciski służyły do wybijania się z progu i lądowania. Ruchami myszki sterowaliśmy zaś ułożeniem zawodnika podczas lotu. A ten dość wiernie odwzorowywał prawa fizyki. Zabawa była więc mocno realistyczna.

Nie można również zapomnieć, że Deluxe Ski Jump dawało możliwość nie tylko walki o odległość, ale także walki z żywym przeciwnikiem. Co prawda gra nie miała trybu rozgrywki on-line, ale wystarczyło zaprosić kolegów i już można było wspólnie skakać na całym świecie. Oczywiście każdy swoim zawodnikiem.

I tylko jedna rzecz nie dawała mi spokoju podczas długich godzin, które spędzałem będąc skoczkiem narciarskim. Skąd u twórcy gry pojawił się pomysł, żeby największą skocznię (punkt K = 240 m) umieścić w... Australii.



Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment