Dlaczego lubimy sport? Nieprzewidywalność

Tablica z zakazem gry w piłkę - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Sportem fascynują się miliardy ludzi na całym świecie. Ale czy w ogóle wiemy co takiego jest w tej formie spędzania czasu, że potrafi przyciągać tak wiele osób? Postaram się udzielić odpowiedzi na to pytanie. Odpowiedzi będzie kilka. Dlatego dziś rozpoczynam serię pt. "Dlaczego lubimy sport?".

Odpowiedź nr 1 - Nieprzewidywalność

Czy idąc na jakiekolwiek zawody sportowe, możemy być całkowicie pewni, jaki będzie ich finał? Ponieważ w pytaniu pojawia się sformułowanie "całkowicie pewni", dlatego odpowiedź musi być negatywna. Prawda jest bowiem taka, że w sporcie są faworyci, ale do końca nie możemy być pewni, czy potwierdzą swoją dominację na sportowej arenie.

Oczywiście, że w sporcie zazwyczaj wygrywa faworyt. Ale tylko zazwyczaj. Choć reprezentacja Polski w piłce nożnej nigdy nie wygrała z Niemcami, to kilka tygodni temu okazało się, że każda seria ma swój koniec. Kadra San Marino przegrała 68 kolejnych meczów z rzędu, by w końcu kilka dni temu zremisować z Estonią. Sport to jedna z niewielu dziedzin naszego życia, w której Dawid faktycznie może wygrać z Goliatem. 

Nieprzewidywalność i brak pewności co do końcowego wyniku jest wielkim plusem sportu. Finałowego rozstrzygnięcia - pomińmy korupcyjne ustawianie zawodów sportowych - nie zna nikt. Jest to wielka przewaga sportu nad np. teatrem czy kinem. Idąc na przedstawienie teatralne lub oglądając film, mamy możliwość wcześniejszego poznania jego zakończenia. Jeżeli jest to adaptacja książki, to finał znany doskonale. W sporcie o takiej sytuacji nie ma mowy.

Ponieważ w sporcie końcowy wynik nie jest dziełem ustalonego z góry scenariusza, życie układa nieprawdopodobne wręcz zakończenia. Czy po pierwszej połowie finałowego meczu Ligi Mistrzów w 2005 r., gdy AC Milan prowadził 3-0 z Liverpoolem, ktokolwiek miał odwagę powiedzieć, że na koniec górą będą Anglicy? Czy na świecie była choć jedna osoba, która pomyślała, że Niemcy są w stanie ograć Brazylię w półfinale mistrzostw świata aż 7-1? I to na mundialu w Brazylii! Co więcej - gdyby takie scenariusze pojawił się w filmach, duża część widzów uznałaby, że obraża się ich inteligencję, bo takie sytuacje nigdy nie będą miały miejsca. Gdy scenariusz napisało życie, jesteśmy nim zachwyceni, a same zawody sportowe trafiają na karty historii sportu.

Zastanówmy się, czy widzowie na trybunach i telewidzowie byliby skłonni zapłacić za śledzenie zmagań, gdyby znali ich końcowy rezultat? Pewna grupa może i tak. Ale zdecydowanie mniejsza niż w przypadku, obserwowania zmagań na żywo. Bo co to za frajda bawić się sportem, gdy znamy końcowy wynik? Ta niepewność, dreszczyk emocji, nerwy i nadzieja do końca - to dlatego lubimy sport.



Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment