Raca odpalona podczas meczu CWKS - Milan Milanówek - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Zbigniew Boniek najwyraźniej doskonale zdaje sobie sprawę, że dobrej piłki nożnej w Polsce nie da się zrobić bez kibiców. Do tej grupy zalicza także osoby, które pojawiają się na trybunach stadionów w Polsce, a które nie mają nic przeciwko odpalaniu środków pirotechnicznych. Takie wnioski można wyciągnąć po wypowiedziach prezesa Polskiego Związku Piłki Nożnej podczas konferencji Bezpieczny Stadion.

Podczas wspomnianej konferencji Boniek wskazywał, że sprawa pirotechniki jest kreowana na dużo bardziej niebezpieczną niż jest faktycznie.
Pirotechnika jest przecież w Polsce w wolnej sprzedaży, a jeszcze sześć lat temu nikomu do głowy nie przyszło jej zabranianie. Istotna jest tylko umiejętność jej użycia. - za: interia.pl
Co więcej Boniek wprowadził do dyskusji pogląd, że na stadionach w Polsce wcale nie jest niebezpiecznie (o czym pisałem wielokrotnie).
Co tydzień odbywa się ponad 7700 spotkań. Gdzieś odpalą jedną racę, lub ktoś kogoś dotknie i robimy z tego ogólnopolski problem bezpieczeństwa. To jest margines i dla tego powinniśmy współpracować, żeby wyeliminować to, co rzutuje na wizerunek naszej piłki. - za: sportowefakty.pl
Wypowiedzi prezesa PZPN są o tyle ważne, że dobrze punktują sprawę nielegalności środków pirotechnicznych na imprezach sportowych w Polsce. Używanie m.in. rac jest ścigane przez policję, bo tak nakazuje prawo. Przyznaje to zresztą generał Marek Działoszyński, który na tej samej konferencji słowa Bońka skwitował:
(...) będziemy przestrzegać zakazu używania pirotechniki, dopóki on istnieje. 
Problemem nie jest więc fakt zagrożenia, które niosą za sobą środki pirotechniczne, a  fakt, że ich używanie jest ścigane przez prawo. I tu dochodzimy do sedna całej sprawy. Czy lepiej ścigać, czy może lepiej zmienić prawo?

Oczywiście można znaleźć przypadki, w których używanie rac na stadionach miało negatywne konsekwencje dla osób zgromadzonych na trybunach. Ale negatywne konsekwencje - wypadki - może mieć także korzystanie z samochodu. Z powodu ofiar śmiertelnych na drogach, nikt jednak nie wpada na pomysł wprowadzenia zakazu jeżdżenia samochodami dla wszystkich obywateli. Dlaczego więc odpalanie środków pirotechnicznych na imprezach sportowych nie można uregulować?

Dobrym rozwiązaniem wydaje się wprowadzenie takiego prawa, które będzie skutkowało kontrolowanym odpalaniem środków pirotechnicznych, w bezpiecznych miejscach przez przeszkolone do tego osoby (kibiców). Obecny zakaz może paradoksalnie powodować, że na stadionach będzie bardziej niebezpiecznie. Kibice race i tak odpalają, ale czynią to w tłumie, bo usiłują zachować anonimowość. A w tłumie o tragedię znacznie łatwiej.  Jeżeli więc wprowadzane są przepisy ruchu drogowego, których celem jest zapewnienie bezpieczeństwa na drogach - ale nie bezwzględny zakaz korzystania z nich - to dlaczego nie można unormować zasad używania pirotechniki na stadionach? A może po prostu ściganie "pirotechnicznych bandytów stadionowych" jest na tyle medialne, że niektórzy nie chcą z tego zrezygnować?


Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment