Studio przed meczem Gibraltar - Polska - źródło: Polsat
Wszystkie mecze reprezentacji Polski w eliminacjach do piłkarskich mistrzostw Europy w 2016 r. kibice nad Wisłą mogą obejrzeć w Polsacie. W odróżnienie od meczów mistrzostw świata w siatkówce komercyjny nadawca nie zdecydował się na zakodowanie transmisji ze zmagań piłkarzy. Czy transmisje w Polsacie są więc lepsze od tych nadawanych w Telewizji Polski, pod adresem której często kierowane są słowa krytyki? 

Pierwszy mecz w eliminacjach do mistrzostw Europy 2016 Polsat zorganizował z dużym przytupem. Okazało się, że przytup szybko zmienił się jednak w dreptanie w miejscu. Choć sam mecz rozpoczynał się o 20:45 to na główne antenie Polsatu studio rozpoczęło się już o 20:05. Widzowie zobaczyli dość liczną grupę ekspertów. W jej skład wchodzili Andrzej Strejlau, Maciej Szczęsny, Wojciech Szczęsny oraz Piotr Świerczewski. Studio prowadzone było przez Przemysława Iwańczyka.

Liczna grupa dziennikarzy Polsatu wysłana została także do portugalskiego Faro, gdzie rozgrywany był mecz z Gibraltarem. Jeszcze przed rozpoczęciem relacji z Portugalii - Gibraltar nie ma stadionu, który spełnia wymagania UEFA - widzowie zobaczyli nadawaną z Faro rozmowę Bożydara Iwanowa i Romana Kołtonia. Całość miała jednak pewną wadę - dziennikarze prowadzili rozmowę ze sobą, a nie z piłkarzem lub trenerem. 

Przed rozpoczęciem relacji kibice zobaczyli jednak rozmowę z selekcjonerem. Z Adamem Nawałką w Faro rozmawiał Marcin Feddek. Pięcioosobową grupę wysłanników na mecz dopełniali Mateusz Borek i Wojciech Kowalczyk, którzy byli komentatorami spotkania. Zanim jednak widzowie usłyszeli komentatorów, mogli obejrzeć trwający 12 minut blok reklam oraz materiałów o charakterze autopromocji.

Roman Kołtoń i Bożydar Iwanow przed meczem Gibraltar - Polska - źródło: Polsat
Roman Kołtoń i Bożydar Iwanow przed meczem Gibraltar - Polska - źródło: Polsat
Na 10 minut przed pierwszym gwizdkiem rozpoczęło się bezpośrednie połączenie z Faro. O przegapieniu hymnów obu reprezentacji nie było więc mowy. O ile przed rozpoczęciem meczu Polsat dość sprawnie poradził sobie z ustaleniem proporcji czasu przeznaczonego na reklamy oraz studio przedmeczowe, to w czasie przerwy w meczu najwyraźniej komuś zabrakło wyobraźni. Przez całą przerwę kibice oglądali reklamy oraz materiały autopromocyjne. Pięciu ekspertów w studio siedziało więc bezrobotnych i w ogóle nie trafili na wizję.

Na takie zachwianie proporcji między komercją i sportem nie zdecydowała się nawet krytykowana Telewizja Polska podczas transmisji z meczów mistrzostw świata. Choć transmisje w TVP były mocno obłożone reklamami, to każdemu meczowi towarzyszyło studio meczowe także w czasie jego przerwy. Czasami było ograniczone do niespełna dwóch minut, ale zawsze miało miejsce. W Polsacie najwyraźniej uznano, że ważniejsze są reklamy.

Tak samo było po zakończeniu meczu. Choć w programie telewizyjnym zaplanowano czas na studio pomeczowe, to widzowie głównego kanału Polsatu nie mieli go okazji zobaczyć. Zamiast tego ponownie widzowie raczeni byli samymi reklamami i materiałami autopromocyjnymi. 

W czasie mistrzostw świata na Telewizję Polską sypały się gromy za oprawę, która towarzyszyła meczom. Polsat pokazał, że potrafi zrobić całkiem ciekawe studio, ale jednocześnie zakpił sobie z widzów. Studio nadawane było bowiem tylko przed meczem. W przerwie i po zakończeniu spotkania widzowie na komentarze ekspertów nie mieli co liczyć. Ważniejsze były reklamy. Być może w ten sposób nadawca chce zrekompensować sobie fakt, że nie zakodował transmisji. Może być to dobry ruch ze strony finansowej. Ale raczej nie zjednuje przychylności samych kibiców.



Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment