fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Już kilka razy wskazywałem (np. tu, tu i tu) że szansą na rozwój polskiej piłki nożnej w wykonaniu klubowym są regularne występy w europejskich pucharach. Żeby w swoim poglądzie nie być gołosłownym, postanowiłem pokazać jakie pieniądze czekają na kluby, które zapewnią sobie występy w międzynarodowych rozgrywkach. Sztuką nie jest jednak tylko zdobyć pieniądze, ale także dobrze je wykorzystać.

W Europie czołowe drużyny w swoich ligach mogą zakwalifikować się do rywalizacji w Lidze Mistrzów - wersja bardziej prestiżowa - lub do Ligi Europy - wersja mniej prestiżowa. Za prestiżem rozgrywek idzie również wysokość premii, które trafiają na konta klubów. W poniższej tabeli zamieściłem wysokość premii, które obowiązują w rozgrywkach w Lidze Mistrzów i Lidze Europy w sezonie 2014/2015. Wszystkie kwoty podane są w milionach euro.

Premie w europejskich pucharach w sezonie 2014/2015
Premie w europejskich pucharach w sezonie 2014/2015
Już za sam awans do Ligi Mistrzów po przeliczeniu na złotówki - przyjmuję nieco zaniżony kurs 1 euro = 4,1 zł - polski klub zainkasowałby ponad 35 mln zł. Czy to dużo? Dla wielu klubów w Europie to tylko drobne, ale w przypadku polskiej piłki klubowej, to gigantyczne pieniądze. Spójrzmy na zamieszczony poniżej wykaz przychodów polskich klubów w 2013 r. z raportu Deloitte. Okazuje się, że pieniądze z samego tylko awansu, dałyby klubowi czwarte miejsce w klasyfikacji przychodów. A nie jest przecież powiedziane, że polski klub nie zarobiłby także na remisach i wygranych.
Przychody polskich klubów w roku 2013 - źródło Deloitte
Przychody polskich klubów w roku 2013 - źródło Deloitte
Nawet jednak w sytuacji bycia chłopcem do bicia i przegrania wszystkich sześciu meczów, nie można zapominać o dodatkowych źródłach przychodów. Rozgrywany w Warszawie Super Mecz między Realem Madryt a Fiorentiną pokazał, że pomimo wysokich cen biletów (najtańsze 195 zł), na stadionie pojawiło się kilkadziesiąt tysięcy osób. Gdyby kluby pokroju Realu przyjechał do Polski w ramach spotkania LM, kibice też ciągnęliby na stadion. A przecież po awansie klub rozgrywałby na swoim stadionie przynajmniej trzy mecze. I choć nie wszystkie drużyny byłyby równie atrakcyjne co Real, to występy w Lidze Europy w ostatnich sezonach w wykonaniu Lecha Poznań i Legii Warszawa pokazały, że fani bardzo chętnie zasiadają wówczas na trybunach. Ceny biletów na te mecze zawsze są też wyższe niż na mecze ligowe.

Do tego dochodzą jeszcze pieniądze za transmisje telewizyjne meczów oraz zwiększone zainteresowanie reklamodawców i sponsorów. Wzrost zainteresowania kibiców to przecież większa grupa osób, które są potencjalnymi klientami. Awans mistrza Polski do Ligi Mistrzów pozwoliłby mu zdominować - przynajmniej pod względem finansowym - krajowe rozgrywki.

Bramy Ligi Mistrzów pozostają jednak zamknięte dla polskiego klubu od 1996 r. W tej sytuacji szansą na poprawienie budżetu są występy w Lidze Europy. Łatwiej o awans do niej, ale niestety takie sukcesy nagradzane są przez UEFA mniej hojnie. Sam awans to "skromne" 5,3 mln zł, czyli o 30 mln zł mniej niż w przypadku LM. Przykład Legii z ostatnich lat - dwukrotne występy w fazie grupowej LE - pokazują jednak, że w Polsce nawet gra w mniej prestiżowych i słabiej finansowanych rozgrywkach jest jednym z elementów, który pozwala wypracować stabilną pozycję i finansowo zdominować polską piłkę.

Problem w tym, że w polskiej piłce nożnej brakuje drużyn, które regularnie zdobywają pieniądze i doświadczenie w europejskich pucharach. Dotychczas w fazie grupowej LE (wcześniej Pucharu UEFA) grały Amica Wronki (sezon 2004/2005 - dziś klub nie istnieje), Lech Poznań (sezon 2008/2009 i 2010/2011 awans do 1/16 rozgrywek - w kolejnych latach klub nie awansował do fazy grupowej), Wisła Kraków (sezon 2011/2012 awans do 1/16 rozgrywek - od tego czasu klub nie zajął w lidze miejsca, które gwarantuje grę w eliminacjach do europejskich pucharów) oraz Legia Warszawa (sezon 2011/2012 awans do 1/16 rozgrywek, sezon 2013/2014 awans do fazy grupowej).

Kluby, którym udaje się powalczyć w Europie, w kolejnych latach nie potrafią właściwie wykorzystać zdobytych pieniędzy. Dobrze pokazują to przykłady Lecha Poznań i Wisły Kraków, które po całkiem niezłych wynikach wypadały z europejskich pucharów na kilka lat. Co gorsza odpadały nawet z półamatorskimi drużynami lub w ogóle nie zajmowały w tabeli Ekstraklasy miejsca, które uprawnia do gry w eliminacjach europejskich pucharów. Duże jak na polskie warunki pieniądze od UEFA nie przełożyły się więc na długofalowy rozwój i wzmocnienie pozycji klubu.

Polskie kluby muszą więc walczyć o występy w europejskich pucharach. Z punktu widzenia ich budżetów bardzo ważne są nawet występy w Lidze Europy. Ale równie ważne jest, żeby pieniądze zdobywane w międzynarodowej rywalizacji, skutkowały dalszym rozwojem, a nie były przejadane lub służyły tylko do łatania dziur w klubowej kasie.



Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment