Fragment okładki "Przeglądu Sportowego" z 18 sierpnia 2014 r.
Aż 12 medali, szóste miejsce w klasyfikacji medalowej i czwarte miejsce w klasyfikacji punktowej zdobyli reprezentanci Polski na Mistrzostwach Europy w lekkoatletyce, które w tym roku odbywały się w Zurychu. Nic więc dziwnego, że sukces ten przebił się nawet na pierwszą stronę poniedziałkowego "Przeglądu Sportowego", której fragment można zobaczyć powyżej. Czy Polska jest więc faktycznie potęgą w lekkoatletyce?

Niestety ferowanie takiego wyroku nie jest do końca uprawnione. Choć w Szwajcarii Polacy spisali się bardzo dobrze, to trzeba pamiętać, że były to tylko - i aż - mistrzostwa Europy. O ile w takich dyscyplinach jak piłka nożna czy siatkówka niemal wszystkie najlepsze reprezentacje to reprezentacje krajów z Europy (plus oczywiście Brazylia i Argentyna), to w przypadku zmagań lekkoatletów w wielu dyscyplinach, mistrzostwa Europy, to zmagania bez głównych faworytów. Mowa tu przede wszystkim o konkurencjach biegowych, gdzie na krótkich dystansach dominują Amerykanie i Jamajczycy, a na długich sportowcy z Afryki.

Nie chodzi mi jednak o to, żeby umniejszać osiągnięcia Polaków. Szczerze im gratuluję i mam nadzieję, że powody do zadowolenia będą mieć i oni, i kibice, gdy do rywalizacji staną najlepsi sportowcy z całego świata. Medal mistrzostw Europy może być przecież pięknym wstępem do medalu na mistrzostwach świata oraz igrzyskach olimpijskich.

Ciesząc się z sukcesów polskich sportowców, zastanawiam się tylko, czy z euforią nie przesadzają dziennikarze sportowi. Doskonale przecież wiedzą, że w niektórych dyscyplinach karty rozdawane są przez sportowców spoza Starego Kontynentu. Mimo to ludzie mediów lubią pompować balonik oczekiwań i popadać w skrajności. Dziś wychwalają naszych medalistów, ale jeżeli ci nie zdobędą kolejnych medali na światowej imprezie, pewnie ci sami dziennikarze będą pisali o zawiedzionych nadziejach. Oby więc dziennikarze nie mieli powodów do redagowania takich tekstów.

A na fali radości po udanych mistrzostwach Europy - choć bilet kupiłem już wcześniej - w najbliższą sobotę wybieram się na Stadion Narodowy na 5. Warszawski Memoriał Kamili Skolimowskiej. To będzie mój pierwszy kontakt z lekkoatletyką na żywo, więc jestem bardzo ciekawy swoich wrażeń. Pewnym paradoksem jest, że dotychczas miałem okazję brać udział w zawodach lekkoatletycznych - czasy szkoły podstawowej i sztafety 4x100 m i skoku w dal na stadionie Orła Warszawa - ale nigdy nie oglądałem ich na żywo z trybun stadionu. Najwyższa pora nadrobić zaległości.



Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment