Książka Stefana Szczepłka pt. "Żonglerka" - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Stefan Szczepłek nie jest typem dziennikarza, który do redakcji przyniesie sensacyjną informację o niespodziewanym piłkarskim transferze. Ten urodzony w 1949 r. dziennikarz w swoich tekstach udowadnia, że woli czasy, gdy piłka nie przypominała dzisiejszej skomercjalizowanej formy rozrywki i gałęzi biznesu. Z jego felietonów bije "ciepło przeszłości", które przenosi czytelników do starych, dobrych czasów.

Ciepłe kakao, opatulony w koc w pobliżu kominka. Za oknem sypie śnieg, a wewnątrz roznoszą się smakowite zapachy. Taką atmosferę czuję, gdy czytam kolejne felietony Stefana Szczepłka. Książka "Żonglerka" jest właśnie zbiorem felietonów, które autor opublikował w "Rzeczpospolitej" w latach 2000-2011. Publikacja ukazała się przed Euro 2012. W natłoku pozycji, które zalały wówczas rynek, przegapiłem "Żonglerkę". Trafiłem na nią dopiero dwa lata później.

Dwuletni poślizg nie ma jednak żadnego wpływu na aktualność książki. Szczepłek nawet jeśli w swoich felietonach zajmuje się tematami najnowszymi, to i tak w nawiązaniach powraca do lat 60-ych i 70-ych XX wieku. Wspomina o wielkich piłkarzach oraz swojej grze w drużynie z Falenicy. Paradoksalnie jest to zarówno plus jak i minus tekstów Szczepłka. Piłka w jego opowieściach - dla mnie to bardziej opowieści niż felietony - zawsze jest piękna i nieskazitelna. Jednak nie ta współczesna. Ta z młodzieńczych lat Pana Stefana. I to jest właśnie ten minus. Trudno nie odnieść wrażenia, że autor ma swoiste pretensje do piłki, że cały czas nie jest taka, jak 40 czy 50 lat temu.

Dobrze scharakteryzował to we wstępie do książki Mirosław Żukowski:
Szczepłek jest twórcą mitów i dostawcą wzruszeń. Przez lata wspólnej pracy przekonałem się, że gdy idą święta, gdy ubieramy choinki i malujemy pisanki, zapotrzebowanie na Stefana rośnie jak wielkanocna baba. Gazeta już zaplanowana, teksty mądre i ciekawe napisane, niby można iść do domu, ale patrzymy na Szczepłka i wszyscy myślą o tym samym: "Stefan, napisz coś o Falenicy".
I właśnie takim świątecznym autorem pozostaje dla mnie Stefan Szczepłek. Dlatego uważam, żę "Żonglerkę" warto przeczytać w okresie świąt Bożego Narodzenia. Trochę szkoda więc, że trafiłem na nią w czerwcu. Ale skoro wspomniane felietony dobrze sobie radzą z próbą czasu, to będzie można do nich wrócić nawet na kilkanaście lat.

Tytuł: Żonglerka
Autor: Stefan Szczepłek
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 272
Wydawnictwo: Oficyna Wydawnicza Przybylik&
Cena: ok. 10-30 zł

Okładka książki Stefana Szczepłka pt. "Żonglerka" - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl


Przeczytaj recenzje innych książek 

1. Piotr Chlebowicz "Chuligaństwo stadionowe. Studium kryminologiczne"
2. Tomasz Łatak "Polscy kibice-chuligani" 
3. Tomek Milcarz "Rycerze w szalikach. Subkultura chuliganówpiłkarskich w świetle koncepcji Ericha Fromma"
4. Ramón Spaaij "Understanding Football Hooliganism : A comparison of Six Western European Football Clubs"
5. Jerzy Dudała "Fani-chuligani. Rzecz o polskich kibolach"
6. Piotr Sielecki, Piotr Sobiech "Szalikowcy. Podstawowe informacje"
7. Dettmar Cramer, Brigit Jackschath "Psychologia piłki nożnej"
8. Iwona Grys "Muzyka i sport"
9. Wiktor Bołba "Deyna. Geniusz futbolu, książę nocy"
10. Albert Jawłowski "Święty ład. Rytuał i mit mundialu"


Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment