Noc - dobry czas na oglądanie sportu w telewizji - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
"Tomek z tobą wszystko w porządku?" - zapytała mnie nauczycielka fizyki w 7. klasie podstawówki. Wszystko było ze mną w porządku. Tylko, że ziewałem na lekcji i byłem nieco senny. A wszystko dlatego, że w nocy oglądałem finałowe mecze NBA pomiędzy Chicago Bulls i Utah Jazz. Mundial w Brazylii i późne godziny rozgrywania meczów przypomniały mi, że oglądanie sportu w nocy to świetna zabawa.

Nocne przygody z transmisjami sportowymi zacząłem tylko i wyłącznie dla Michaela Jordana. Miałem to szczęście, że dorastałem w czasach, gdy na parkietach NBA czarował ten wyjątkowy koszykarz. Był to czas, gdy mecze amerykańskiej ligi koszykówki transmitowane były przez Telewizję Polską. Do dziś pamiętam głos komentatora Ryszarda Łabędzia, z którym spędzałem noce przed telewizorem. Nie mogę także zapomnieć rzucane przez Włodzimierza Szaranowicza hasło "Hej, hej! Tu NBA!".


Wieczorem starałem się więc kłaść spać nieco wcześniej i nastawiałem budzik na godzinę ok. 02:00-03:00. W środku nocy z kołdrą pod pachą wędrowałem do dużego pokoju, gdzie przed telewizorem chłonąłem wydarzenia z wielkiego koszykarskiego świata. A tam niesamowite rzeczy wyczyniali Michael Jordan, Scotte Pippen i Dennis Rodman. Swoje robiła też sama transmisja. Przygotowana była bowiem w amerykańskim stylu, bo w końcu odpowiadali za nią ludzie z USA. Ale i studio TVP postrzegałem wówczas jako bardzo profesjonalne. 

Oglądanie sportu w nocy potrafiło wciągać. To nie była jednorazowa przygoda. Chicago Bulls zdobywało mistrzostwo po sześciu meczach finałowych. A zdarzało się, że w TVP transmitowano także finały konferencji. Wówczas także oglądałem "Byki". W kolejnych latach doszło do tego oglądanie również i meczów All Stars. Wszystko skończyło się, gdy grę skończył Michael Jordan. Nie byłem bowiem fanem koszykówki. Po prostu podziwiałem konkretnego zawodnika.

Ale pasja zarwanych sportowych nocy powracała co jakiś czas. Odżyła, gdy sukcesy w skokach narciarskich zaczął odnosić Adam Małysz. W nocy oglądałem wówczas transmisje z konkursu skoków, które rozgrywane były w Japonii. Noce zarywałem także, żeby oglądać Igrzyska Olimpijskiej, które w 2000 r. organizowane były w Sydney. W 2002 r., gdy Legia walczyła o mistrzostwo Polski, w piątkowe wieczory oglądałem mecze na stadionie, a po powrocie do domu oglądałem... powtórkę tego samego spotkania w telewizji. Ale i tak największym wyzwaniem było oglądanie w wakacje kilkanaście lat temu powtórki meczu Legia - Lech. Spotkanie zakończyło się remisem 1-1 i choć go nie oglądałem na żywo, z mediów wiedziałem, że było bardzo słabe. Nie zmieniło to faktu, że w nocy włączyłem telewizor i obserwowałem retransmisję meczu.

Po kilku latach przerwy pasja nocnego oglądania sportu powróciła. Mundial w Brazylii daje okazje do zasiadania przed telewizorem, gdy jest ciemno, cicho i spokojnie. Sport smakuje wówczas zdecydowanie lepiej. Można go odbierać w większym skupieniu. I tylko poranne pobudki są tak samo bolesne, jak w czasach podstawówki. 


Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment