Czy otwarta nauka popłaca? Przykład własny

Okładka książki "Zjawisko agresji w widowiskach sportowych. Charakterystyka i ocena"
Na przełomie 2013 i 2014 r. zdecydowałem się na bezpłatne udostępnienie w internecie pełnych wersji mojej pracy magisterskiej pt. "Przemiany w środowisku kibiców sportowych" oraz pracy doktorskiej pt. "Zjawisko agresji w widowiskach sportowych. Charakterystyka i ocena". Od momentu udostępnienia prac minęło już odpowiednio blisko pięć i blisko cztery miesiące. Jednym z motywów, który pchnął mnie ku upublicznieniu obu prac, był fakt ciągle utrudnionego dostępu go publikacji dotyczących kibiców sportowych. Nie chciałem też, żeby moje prace były napisane tylko do szuflady. Efektem wspomnianych motywacji, był ruch, który doprowadził do oddania prac społeczeństwu. Dziś pora na sprawdzenie, jak dużą popularnością cieszyły się obie prace.
Zacznijmy od pracy magisterskiej "Przemiany w środowisku kibiców sportowych". W repozytorium CEON praca została zamieszczona 9 grudnia 2013 r. była odwiedzana 364 razy. Statystykę odwiedzin pracy przedstawia poniższy wykres.


Ze statystyk, które udostępnia CEON można dowiedzieć się także z jakiego kraju pochodziły osoby, które odwiedzały pracę. Jak łatwo było przewidzieć, najwięcej wejść wykonali Polacy. Wejścia z Chin i Hong Kongu przypisałbym komputerowym botom, bo jakoś nie wierzę w 15 Chińczyków, którzy chcieli przeczytać pracę napisaną o polskich kibicach w języku polskim. 


Kolejną pracę - tym razem doktorat - dodałem do repozytorium CEON 2 stycznia 2014 r. W internecie jest więc ona dostępna o blisko miesiąc krócej od pracy magisterskiej. W tym czasie miała ona 359 przeglądań, czyli zaledwie pięć mniej od magisterki. Ciekawe jest, że CEON udostępnia statystyki dwojakiego rodzaju. Wynika z nich, że stronę przypisaną do doktoratu w CEON obejrzało 359 osób. Sam plik pdf z doktoratem oglądało zaś zdecydowanie więcej osób, bo aż 689. Pogrzebałem w google, ale nie znalazłem zbyt wielu linków prowadzących do pliku z doktoratem. Nie wiem więc, skąd taka różnica.


Oczywiście doktorat także najpopularniejszy był w Polce. Nieco rzadziej odwiedzały go chińskie boty. Były za to wejścia z Francji, Czech i Finlandii. Mam nadzieję, że tym razem byli to czytelnicy z krwi i kości.

Choć od upublicznienia prac minęło już kilka miesięcy, nadal nie zmienił się mój indeks H, który możecie podejrzeć na moim profilu na Google Scholar. Zdaję sobie jednak sprawę, że ledwie kilka miesięcy to w nauce zbyt mało, żeby doprowadzić do nagłego skoku poziomu cytowalności. Przede wszystkim wynika to z faktu, że procedury publikowania są w nauce wyjątkowo długotrwałe. A po drugie Google Scholar nie jest wstanie wyłapać wszystkich cytowań. Tak jak np. w tym artykule, gdzie jestem cytowany, ale nie zostało to uwzględnione.

Nie zmienia to faktu, że nie żałuję decyzji o udostępnieniu prac. Mam nadzieję, że przydały się one choć jednej osobie. A nad indeksem H przyjdzie jeszcze czas popracować. Najpierw muszę jednak zacząć częściej publikować w języku angielskim.


Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment