Stadion Narodowy w Warszawie - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
O tym, że w Polsce przepisy dotyczące bezpieczeństwa na imprezach sportowych są - delikatnie mówiąc - oderwane od rzeczywistości przekonywałem m.in. pisząc o programie Bezpieczne stadiony Ekstraklasy oraz analizując sytuację, która miała miejsce na plaży nad polskim morzem w sierpniu 2013 r.  Ostatnie dni niedoskonałość Ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych pokazały jednak w pełnej okazałości.

Okazało się, że mecz Polska - Szkocja nie może zostać rozegrany na Stadionie Narodowym w Warszawie. Wszystko dlatego, że... nie spełnia on wymogów Ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych. Problem w tym, że warszawski obiekt jest najnowocześniejszym stadionem w Polsce. Trudno, żeby było inaczej, skoro został wybudowany specjalnie na Mistrzostwa Europy w piłce nożnej Euro 2012. 

Jest to niestety kolejny fakt, który potwierdza, że przepisy, które mają zapewniać bezpieczeństwo na polskich stadionach, tworzone były tak, jakby ich celem było jedynie efektownie wyglądać w mediach i wzbudzać poklask społeczeństwa.

Podobnie było w 2011 r. Po finałowym meczu rozgrywek o Puchar Polski pomiędzy Legią Warszawa i Lechem Poznań zamknięto stadiony obu klubów. Sęk w tym, że spotkanie rozgrywane było na stadionie Zawiszy w Bydgoszczy. Choć po meczu kibice obu zespołów wtargnęli na boisko, to zdarzenie to nie miało żadnego związku z poziomem bezpieczeństwa na stadionach przy ulicy Łazienkowskiej w Warszawie oraz ulicy Bułgarskiej w Poznaniu.

Stadion Narodowy w Warszawie - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Stadion Narodowy w Warszawie - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Paradoksem był także fakt, że za niebezpieczny stadion uznany został obiekt Lecha. Ten sam, na którym w 2012 r. planowano rozgrywanie meczów Euro 2012. Stadion Legii był zaś wówczas najnowocześniejszym obiektem w Polsce, bo został otwarty niespełna rok wcześniej. A kto jak kto, ale Grupa ITI, która była wówczas właścicielem stołecznego klubu, do bezpieczeństwa przywiązywała bardzo dużą wagę.

Przywołane przykłady pokazują nie tylko fakt traktowania Ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, jako dobrego narzędzia do medialnego napinania muskułów przez władzę i rzekomej walki ze śmiertelnie groźnymi "kibolami". Potwierdzają także, że zgodnie z zapisami Ustawy za niebezpieczny można uznać nawet najnowocześniejszy stadion w Polsce. Pytanie tylko czy aby na pewno chodzi tu o bezpieczeństwo na stadionach?

Celnie zamieszanie ze Stadionem Narodowym i meczem Polska - Szkocja skomentował prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Zbigniew Boniek.
Coraz częściej mam wrażenie, że polskie państwo nie prowadzi walki z chuligaństwem stadionowym, lecz z klubami. Przepisy są coraz bardziej absurdalne, a Policja coraz więcej czasu spędza na kontrolowaniu, czy kluby należycie się z nich wywiązują. Czy to jest troska o poprawę bezpieczeństwa na stadionach, czy szukanie dziury w całym? Tym razem skandal dotyczy Stadionu Narodowego – obiektu wybudowanego kosztem dwóch miliardów złotych przez państwo – jestem więc więcej niż pewien, że już za chwilę okaże się, że wszystko jest w najlepszym porządku, a drużyny Polski i Szkocji będą mogły zgodnie z planem wybiec na murawę. Nie podejmuje się jednak dyskusji, kiedy biurokracja uniemożliwia normalne funkcjonowanie klubu w Białymstoku, Krakowie czy Łęcznej.
Pełną treść opinii Bońka można przeczytać na stronie PZPN - Oświadczenie Prezesa Bońka: Chory stadion czy chora ustawa.


Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment