Miroslav Radović podczas meczu z FK Moskwa - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Agresja w sporcie jest tematem, który od wielu lat wywołuje żywe reakcje wśród naukowców. Podstawowe przyczyny agresji w sporcie starałem się przedstawić m.in. w tym wpisie. Jest jednak jeszcze jedno ważne zagadnienie związane z agresją w sporcie. Czy agresja w sporcie w ogóle jest potrzebna? A jeśli tak - to do czego tak naprawdę potrzebna jest agresja w sporcie? Może zmagania sportowców byłyby zdecydowanie lepsze, po wyeliminowaniu z nich wszelkiej agresji?

Nad podobnym dylematem zastanawiałem się w jednym z artykułów, które opublikowałem w czasopiśmie "Warszawskie Studia Pastoralne". Kończąc tekst pt. "Agresja - zaprzeczenie idei fair play czy element sportowej rywalizacji?", stwierdziłem:

W oparciu o przytoczone powyżej poglądy, nie można uznać, że agresja zawsze staje w sprzeciwie do zasad fair play. Sport od swoich początków zakładał rywalizację. Jej celem jest wygrana, do której można dążyć także ścieżką agresji. Kluczowe jest tu jednak usankcjonowanie form i przejawów agresji dopuszczalnych w poszczególnych dyscyplinach sportowych. Dążenie do wygranej nie może oznaczać przyzwolenia na wszelkie przejawy agresji. Mogłoby to doprowadzić do jej skrajnie niebezpiecznych dla zdrowia i życia sportowców przejawów.
Każda dyscyplina sportowa ma specyficzne dla siebie uwarunkowania. Niektóre z zachowań dopuszczalnych podczas meczu rugby, na boisku piłkarskim zakończyłyby się pokazaniem czerwonej kartki. Zasady gry powinny respektować ducha poszczególnych dyscyplin sportu i pilnować by niewłaściwe przejawy agresji nie uczyniły ze sportu wojny.
Maciej Rybus atakowany przez gracza zespołu Alemannia Aachen - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.plPowołując się na poglądy profesora Tadeusza Rychty [1] można stwierdzić, że w sporcie dopuszczana jest pewna kontrolowana forma agresji, która nie zagraża zdrowiu i życiu sportowców. Jednocześnie agresja ta ujęta jest w karby przepisów regulujących zasady gry w poszczególnych dyscyplinach sportowych. Przystępując do rywalizacji sportowej, sportowcy godzą się na dopuszczalność takiej formy agresji.

Z poglądem tym zgadza się dużą część naukowców. Zdecydowanie dalej w odniesieniu do agresji w sporcie poszedł dr Nikodem Żukowski. W swoim artykule pt. "Postawa optymalnej agresji na zewnątrz jako naturalny składnik rywalizacji sportowej" stawia on tezę, że niezbędnym elementem do osiągania sukcesów w sporcie jest tzw. postawa optymalnej agresji na zewnątrz. Zakłada ona, że sportowiec walczy z kontrkandydatami do zwycięstwa. Rywale są przeszkodami, bo także dożą do zwycięstwa. Ale walczy się nie w celu pokonania innych, ale aby zdobyć punkty, medale, pieniądze. Walczy się nie z osobą, a z funkcją jaką pełni ona w danej rywalizacji.

Dodatkowo dr Żukowski stwierdził, że konieczne jest uzyskanie owej postawy optymalnej agresji na zewnątrz. Taka agresja ma  pomóc w zwiększeniu poziomu hormonu noradrenaliny. A ta ma zaś poprawić wyniki osiągane przez sportowca poprzez następujący wpływ:
  • obniża tętno (więcej wysiłku przy mniejszym zmęczeniu),
  • kontroluje równowagę sercowo-naczyniową w sytuacjach trudnych,
  • skraca czas reakcji i ruchu,
  • czuwa nad adekwatną do wysiłku fizycznego pracą serca,
  • poprawia koncentrację uwagi (poprawa szybkości i dokładności postrzegania)
W bardzo dużym skrócie - skłonienie organizmu do wydzielania noradrenaliny - a nie adrenaliny - powoduje, że sportowiec jest bardzie pobudzony, bardziej waleczny, a co za tym idzie, lepiej przygotowany do sportowej rywalizacji. Pogląd dra Żukowskiego nie został przyjęty zbyt przychylnie. Już w numerze czasopisma naukowego "Sport Wyczynowy", w którym został opublikowany, opatrzony został komentarzem odredakcyjnym, w którym został określony, jako "kontrowersyjny" (cały komentarz można znaleźć na końcu tego pliku).


Warto postawić jednak pytanie, czy poglądy dra Żukowskiego faktycznie nie mają racji bytu. Redakcja "Sport Wyczynowo" zwracała uwagę, że reakcje sportowca na stres wysiłkowy są tak rozległe, że nie można je sprowadzić tylko do wpływu hormonów. Dodatkowo wskazane zostało, że niemal niewykonalne jest utrzymanie agresji na jej optymalnym poziomie, który dodatkowo może być sprawą indywidualną dla każdego sportowca. 

Nie zmienia to faktu, że poglądy dra Żukowskiego są bardzo interesujące. Tym bardziej, że wystarczy nawet pobieżna znajomość sportu, by przekonać się, że sportowcy przed rozpoczęciem zawodów, starają się pobudzić, żeby rywalizację zaczynać na odpowiednim poziomie waleczności. Sam dr Żukowski wskazuje, że stan optymalnej agresji na zewnątrz można uzyskać na trzy sposoby: słowny, zachowania oraz wyobrażeniowy. Za dążenie do osiągnięcia takiego stanu można uznać choćby pobudzającą muzykę, której Tomasz Adamek słuchał wychodząc do walki z Witalijem Kliczko.

Agresja może mieć bowiem pozytywny wpływ na rezultat osiągany przez sportowca. Oczywiście nie chodzi o to, by dążąc do zwycięstwa, jednocześnie dążyć do unicestwienia rywali. Bardziej istotne jest to, żeby nie wyjść do rywalizacji zbyt spokojnym lub wręcz zaspanym.


[1] T. Rychta, Agresja w sporcie – kontrowersje metodologiczne i aplikacyjne, w: J. Supiński (red), Agresja a kultura fizyczna, Wydawnictwo Akademii Wychowania Fizycznego we Wrocławiu, 2005, s. 13.



Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment