Nagrobek Władysława Kramczyka - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Każdego roku w dniu Wszystkich Świętych media informują o sportowcach, którzy zmarli w ostatnim roku. Bez względu na to, jak wiele nekrologów sportowców publikowanych jest w gazetach, nie zmienia się fakt, że sport cały czas trwa. Wszystko dlatego, że jest on ideą transcendentną, której nie można ująć w temporalne ramy.

Ujmując sprawę wprost - sport w specyficzny sposób uniezależnił się od czasu fizycznego i ma możliwość przekraczania jego ograniczeń. W celny sposób ujęli to w swojej pracy Dominik Antonowicz i Łukasz Wrzesiński.

O ile w dobie przedklubowej zjawisko kibicowania było mocno spersonifikowane, oparte na okazjonalnym kulcie herosów, a przede wszystkim ograniczone w czasie, o tyle pojawienie się klubów sportowych nadało kibicowaniu abstrakcyjny i ponadczasowy wymiar. Sport jest  jednak fenomenem ery nowożytnej, podobnie jak towarzyszące mu zjawisko kibicowania, które znacząco wykracza poza zwykłe zainteresowanie widzów sportową rywalizacją, tworząc emocjonalną więź wokół abstrakcyjnej i  transcendentnej idei klubu sportowego. Dopingując jednego zawodnika, można było zachwycać się jego siłą, sprawnością czy szybkością, ale ramy czasowe tego były jednak ograniczone do czasu trwania zawodniczej kariery. Nawet jeśli wybitna jednostka zdołała skupić wokół siebie grupę oddanej publiczności, dezintegrowała się ona wraz z końcem kariery bohatera. Tymczasem powstanie klubów sportowych zasadniczo odmieniło charakter zjawiska kibicowania, gdyż klub z natury jest instytucją długo trwającą, jeśli nie bytem ponadczasowym. Mimo nieustającej rotacji zawodników, trenerów i działaczy tworzy się pewna metafizyczna przestrzeń, wokół której skupiają się kibice. [1]
Powoduje to, że sport może być postrzegany jako namiastka religii, a może nawet i nowa religia. Nawiązywałem do tego, gdy zastanawiałem się czy Bóg jest kibicem. Tak jak śmierć papieża nie oznacza końca chrześcijaństwa, tak śmierć nawet największej gwiazdy dyscypliny sportowej nie powoduje upadku tej dyscypliny. Szybko pojawiają się nowi mistrzowie, którzy zastępują utytułowanych poprzedników.

Nagrobek Władysława Kramczyka - prezesa Radomskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Nagrobek Władysława Kramczyka - prezesa Radomskiego Okręgowego Związku Piłki Nożnej - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Na niekończący się wymiar rywalizacji sportowej wskazuje również cykliczny charakter wszelkich rozgrywek o mistrzowskich. Raz zdobyty tytuł nie kończy rywalizacji na zawsze. Nikt tez nie zostaje mistrzem na zawsze. Po triumfie przychodzą kolejne zawody. Kolejne mistrzostwa kraju, kontynentu, świata czy Igrzyska Olimpijskie. Rywalizacja wraca do punktu wyjścia i - przynajmniej w teorii - znów wszyscy, którzy stają na starcie, mają taką samą szansę na wygraną. Stąd też warto pamiętać, że dzisiejszy przegrany w przyszłości może być mistrzem.

Upadek może też być początkiem drogi na szczyt. Wierzyli w to kibice Manchesteru United po katastrofie z 1958 r., w której zginęło wielu piłkarzy tego zespołu. Wierzą również kibice, którzy ratują swoje upadające kluby. Wierzą, że ramy czasowe w odniesieniu do sportu są zdecydowanie bardziej płynne.




[1] Antonowicz D. Wrzesiński Ł. (2009). Kibice jako wspólnota niewidzialnej religii. [w]: Studia Socjologiczne. nr 1/192/2009. s. 116.



Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment