Na pustym stadionie umiera sport i emocje

Wejście na Żyletę przed meczem Legia - Apollon - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Czwartkowy mecz Legii Warszawa z Apollonem Limassol w ramach rozgrywek grupowych Ligi Europy odbył się bez udziału kibiców. Było to kolejne spotkanie, które miałem okazje oglądać na żywo na stadionie przy pustych trybunach. I po raz kolejny utwierdziłem się w przekonaniu, że bez kibiców umiera sport i emocje. W takich warunkach nawet sparingi są bardziej interesujące niż mecz europejskich pucharów.

Decyzja o zamknięciu stadionu została podjęta przez UEFA. Jest to kara za zachowanie kibiców Legii podczas wcześniejszych meczów warszawskiej drużyny w europejskich pucharach w sezonie 2013/2014. Szczegóły kary można znaleźć tutaj. Abstrahując od tego, czy kara jest słuszna, zastanowić należy się, czy akurat taki wymiar kary - czyli zamykanie stadionu - jest właściwym rozwiązaniem.

Na początek zobaczmy, jak wygląda stadion podczas meczu rozgrywanego bez udziału publiczności. Poniżej krótki filmik z maja 2011 r. Na stadionie Legii odbywał się wówczas mecz z Koroną Kielce. Na spotkanie nie mieli wstępu kibice. Stadion został zamknięty ze względu na zajścia, do których doszło w Bydgoszczy podczas finałowego meczu Pucharu Polski pomiędzy Legią a Lechem Poznań. W tle słychać kibiców, którzy dopingowali wówczas spod stadionu.


Tak stadion przy Łazienkowskiej prezentował się zaś 3 października 2013 r. podczas meczu Legii z Apollonem Limassol.

Wejście na stadion Legii przed meczem z Apollonem - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Stadion Legii podczas meczu z Apollonem Limassol - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Podczas meczu Legia - Apollon trybuny były puste - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Pusta Żyleta podczas meczu Legia - Apollon - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Pusty sektor rodzinny na Legii - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Panorama pustego stadionu Legii - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl


Zamknięcie stadionu jest jedną z cięższych kar, która może zostać nałożona na klub. Warto jednak zastanowić się czy taki wymiar kary nie ma więcej minusów niż plusów.

Po pierwsze - ukarane zostają także osoby niewinne. Niewłaściwe zachowania są domeną niewielkiej części widowni. Zamknięcie stadionu uniemożliwia zaś przyjście na kolejny mecz również osobom, które zachowywały się poprawnie.

Po drugie - organizator imprezy sam psuje swój produkt - w tym przypadku rozgrywki Ligi Europy. Co prawda mecz bez kibiców można nadal tradycyjnie oglądać w telewizji, ale jego odbiór jest zdecydowanie inny - niestety gorszy - niż w przypadku, gdy na trybunach zasiadają widzowie. Za słaby produkt trudno otrzymać zaś dobre pieniądze. A o tym jak dużą rolę we współczesnym sporcie odgrywają media, nikogo nie trzeba chyba przekonywać. Nieprzekonani mogą przeczytać poniższy fragment mojego doktoratu.

Obecnie istnienie niektórych dyscyplin sportowych uzależnione jest od zainteresowania mediów nimi. Szczególne znaczenie odgrywa telewizja, która może spowodować wzrost popularności nawet niszowych dyscyplin sportowych. Przeprowadzając transmisje z nich, telewizja powoduje wzrost ich popularności, a co za tym idzie przyciąga do nich sponsorów i pieniądze [1] W takiej sytuacji sens istnienia mają nawet wyścigi samochodowe rozgrywane na pustyni – np. Rajd Dakar – o ile interesują się nimi media i przeprowadzają z nich transmisje. Siła telewizji i jej wpływ na współczesny sport jest tak duża, że zawody sportowe, które nie pojawiają się w mediach, cieszą się zainteresowaniem jedynie niewielkiej grupy pasjonatów. By zapobiec takim sytuacjom w wielu dyscyplinach sportu modyfikowano przepisy tak, aby zmagania sportowców uczynić bardziej atrakcyjnymi dla widzów, dopasować je do telewizyjnej ramówki czy znaleźć miejsce na reklamy [2].
Po trzecie - zamknięcie stadionu można uznać za potwierdzenie, że organizatorzy i służby porządkowe nie są w stanie uzyskać spokoju na stadionie. Z tego powodu decydują się więc na najłatwiejsze rozwiązanie, czyli uniemożliwienie przyjścia na stadion wszystkim - niezależnie od ich zachowania. To zaś kolejny przykład na psucie produktu jakim jest widowisko sportowe. Wskazuje to bowiem, że areny sportowe są miejscami niebezpiecznymi i spokojni ludzie powinni omijać je z daleka. A to oznacza, że stadiony ominą również portfele potencjalnych widzów.

Po czwarte - sport zawodowy istnieje tylko dzięki kibicom. Oczywiste jest, że kibice dostarczają do klubowych budżetów pieniądze, które stanowią tylko pewną ich część. Większy wkład mają sponsorzy. Nie zmienia to jednak faktu, że sponsorzy angażują się w sport nie dlatego, że są dobroczyńcami, ale dlatego, że chcą dotrzeć do masowego kibica. Jasne, że można grać bez kibiców na trybunach. Przy sporcie zawodowym trzeba jednak zadać pytanie "po co?".  

O tym jak wielkim biznesem jest dziś piłka nożna, można przekonać się czytając raport "Ekstraklasa piłkarskiego biznesu 2013", którzy przygotowali eksperci Ernst&Young.

Warto też odwołać się tu do mojego badania, w którym zapytałem reprezentatywną grupę Polaków [3] oraz grupę kibiców Legii [4] o sposoby zapobiegania agresji na stadionach. Wśród kibiców opcja zamykania stadionów w ogóle nie znalazła zwolenników. To można było jednak przewidzieć. Okazało się jednak, że również tylko niewielki odsetek (13%) Polaków uważa zamykanie stadionów za dobry pomysł. Szczegółowe wyniki poniżej (odpowiedzi nie sumują się do 100%, możliwość wyboru więcej niż jednej odpowiedzi).


I tu pojawia się pytanie - jeżeli zamykanie stadionów nie przynosi korzyści klubom, organizacjom piłkarskim, pokazuje bezsilność władz i nie cieszy się poparciem społeczeństwa, to dlaczego praktyka ta cały czas jest tak popularna?


[1] Taka sytuacja miała miejsce w Polsce na początku XX w., gdy sukcesy w skokach narciarskich zaczął odnosić Adam Małysz. Telewizja Polska wykupiła wówczas prawa do transmisji z zawodów z udziałem Polaka i uczyniła z nich widowisko medialne. Zob. A. Ostrowski, Telewizyjna transmisja sportowa, czyli największy teatr świata, Wrocław 2007, s. 108.
[2] Taka sytuacja miała miejsce w Polsce na początku XX w., gdy sukcesy w skokach narciarskich zaczął odnosić Adam Małysz. Telewizja Polska wykupiła wówczas prawa do transmisji z zawodów z udziałem Polaka i uczyniła z nich widowisko medialne. Zob. A. Ostrowski, Telewizyjna transmisja sportowa, czyli największy teatr świata, Wrocław 2007, s. 108.
[3] Badanie zrealizowała firma GG Network na przełomie września i października 2011 roku w ramach internetowego panelu badawczego Gadu-Sonda na losowej reprezentatywnej próbie n=549 osób w wieku 15-60 lat.
[4] Badanie przeprowadzono na grupie 652 osób. Zastosowanych zostało pięć pytań filtrujących, których zadaniem było wykluczenie osób nie spełniających wymagań badania. Badani byli kibice Legii Warszawa z przynajmniej rocznym stażem kibicowskim, którzy regularnie chodzą na mecze w Warszawie oraz byli na przynajmniej jednym meczu wyjazdowym Legii, drużyn z nią zaprzyjaźnionych lub reprezentacji Polski. Warunki spełniły 293 osoby (258 mężczyzn i 35 kobiet). 




Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment