Casual - czyli o modzie kibiców słów kilka

Kibice Legii podczas meczu w Moskwie w 2008 r. - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
W najnowszym numerze "Frondy" znaleźć można cztery artykuły dotyczące środowiska kibiców. Jeden z nich wprost zajmuje się tematyką kibicowskiej mody na Wyspach Brytyjstkich, czyli casual. Temat ten pojawia się także w rozmowie z autorem znanych książek o angielskich chuliganach Cass'em Pennant'em. Zresztą temat kibicowskiej mody jest interesujący także i w Polsce.

Strój jest jednym z elementów, który pomaga kibicom w zwiększeniu identyfikacji ze swoją grupą. Z czasem ubiór kibiców - początkowo przede wszystkim w Anglii - stał się jednak modą. Zagadnienie to podejmuje we "Frondzie" w artykule "Football Casual czyli jak kibice oszukali Margaret Thatcher i wykreowali własną modę" Bartosz Wróbel.
Trudno stwierdzić, gdzie dokładnie ruch Casual miał swój początek. Wielu kibiców na Wyspach wciąż nad tym debatuje, ale przyjęto, że zapoczątkowano go w Liverpoolu. To tam zaczęto odchodzić od dawnego, powiedzielibyśmy „przypałowego”, wizerunku. Kibice The Reds wyznaczali także nowe trendy. To oni przy okazji wyjazdów zagranicznych swojej drużyny, która dominowała w europejskiej piłce pod koniec lat 70. i do pamiętnego 1985 roku (tragedia na Heysel), wracali do domu z coraz to nowszą odzieżą sportową najlepszych europejskich marek. Bluzy Fila i Sergio Tacchini, polówki Lacoste, nieśmiertelne obuwie Adidas Samba, Borg Elite od Diadory zaczęły lawinowo pojawiać się na kolejnych trybunach w najróżniejszych częściach Wysp Brytyjskich

Staruch prowadzący doping podczas meczu CWKS - Milan Milanówek w 2008 r. - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
O tym, że odpowiedni strój jest dla kibiców ważnym aspektem, świadczy fakt częstego opisywania tego zagadnienia w tzw. literaturze kibicowskiej. Tak zakup spodni opisywali w książce "Hoolifan. 30 years of hurt" opisywali Martin King i Mating Knight
Znaleźliśmy nasz sklep wojskowy, na którego wystawie były słynne jungle greens, z metką i ceną - rzeczywiście, kosztowały dwa funty. (...) Wbiegliśmy do sklepu, wybraliśmy odpowiednie rozmiary, kupiliśmy i szybciutko pojechaliśmy do domu (...). Po odpowiednim dopasowaniu długości i podszyciu nogawek, spotkaliśmy się znów, tym razem w domu Colina i szykowaliśmy się na wyjazd.
Opis kibicowskiego stroju można znaleźć także w książce "Congratulations, You have just met the I.C.F." Cass'a Pennant'a. Autor tak opisuje ubiór swój oraz swoich kolegów:
Na meczach spotykamy się z kumplami, poubierani w dżinsy Levisa, pas z obowiązkową klamrą i ciężkie buty. Długie włosy, czasem bujny zarost, ale niekoniecznie. Całość uzupełnia kraciasta koszula Brutusa albo Bena Shermana, sweter Slazengera i płaszcz Crombie lub Harrington. Jeśli ktoś miał dobrą pracę, mógł szarpnąć się na skórzaną kurtkę Petticoat Lane.
Autor i jeden z członków InterCity Firm z West Ham Londyn, Cass Pennant, o stylu casual mówi także w wywiadzie w najnowszej "Frondzie". Co ciekawe Pennant uważa, że taka moda nie dotarła do polskich kibiców.
Nie dostrzegam tego zjawiska wśród polskich chuliganów, którzy zawsze odróżniali się własnym stylem. Polskiego kibica i chuligana można poznać z odległości. Zresztą styl casual jest dla niskich i szczupłych, chłopaki z Polski wydają się za duże i zbyt przypakowane na casual. Bluzy z kapturem, kolorowe T-shirty i buty sportowe będą zawsze bardziej pasować do chuliganów wyglądających jak zawodnicy MMA, a takich macie u siebie większość.
W słowach tych jest tylko trochę racji. Od kilku lat na polskich trybunach styl casual jest coraz bardziej popularny. Zanim jednak na stadionach pojawiła się kibicowska elegancja, fani preferowani zdecydowanie inny strój. Dwie-trzy dekady temu hitem na trybunach były kurtki lotnicze, czyli tzw. fleki. Zwracał na to uwagę w "Pamiętniku kibica" Roman Zieliński.
Nie ominęli sklepów z tymi kurtkami kibice. Oczywiście nie jest to obowiązujący garnitur, jednakże bardzo usprawniający umiejętność zacierania się w tłumie. Kiedy zdecydowana większość ubrana jest niemal jednakowo, to piekielnie trudno jest znaleźć winnego nawet w niewielkiej grupie. Uniformizacja pomaga.
Oczywiście niemal obowiązkowym elementem ubioru szanującego się polskiego kibica jest szalik. Nie na darmo - jeszcze w czasach zanim media wylasnowały termin "kibol" - niepokornych fanów nazywano szalikowcami. Siła mediów sprawiła jednak, że dziś o szalikowcach mało kto pamięta.

Kibice Legii podczas meczu z FK Moskwa w 2008 r. - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Niezależnie od tego, jaki styl ubioru przyjmują kibice, odgrywa on znaczącą rolę w ich samookreśleniu się i podkreśleniu przynależności. Zwracałem na to uwagę w swojej pracy magisterskiej. 
Oprócz języka subkultura kibiców wypracowała także własny styl ubierania. Pierwszy na myśl przychodzi nieodłączny atrybut fana, czyli szalik w barwach klubowych. W końcu nie na darmo kibice nazywani są także szalikowcami. Ale nie tylko szalik wyróżnia kibica. W latach 90-ych XX wieku na stadionach pojawiła się moda na kurtki lotnicze tzw. flyersy, (...). Wywrócone na lewą – pomarańczową stronę flyersy przez wiele lat były symbolem polskich stadionów. Dziś ustąpiły miejsca tzw. modzie casual, czyli eleganckiemu ubiorowi w odzież takich marek jak Lacoste, Polo Sport, Ralph Lauren czy Ecco.


Będąc przy ubiorze kibiców, nie sposób nie wspomnieć, że w ostatnim czasie na trybunach w Polsce coraz większą popularność zyskują jednolite kolory koszulek. W szczególności dotyczy to młynów. I tak na Legii trybuny są białe, na Lechu - niebieskie, a na Wiśle - czerwone. 



Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment