Boisko zespołu Wicher Dursztyn - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Z lekką zazdrością śledzę od dłuższego czasu stronę kartofliska.pl. Jej autor odwiedza piłkarskie stadiony w Polsce i na świecie. Preferuje rozgrywki niższych lig. Tym samym wpisuje się w ruch znany szerzej jako Against Modern Football. Czym jest ten ruch? Wbrew dość popularnej opinii nie jest to wcale wyraz niezadowolenia chuliganów, którzy zostali usunięci ze stadionów. AMF to zdecydowanie więcej. To forma protestu przeciwko komercjalizacji współczesnej piłki nożnej.

Sport - a piłka nożna w szczególności - zaczął być rozrywką masową wraz z upowszechnieniem się telewizji i transmisji z piłkarskich meczów na żywo. Masowość nie mogła zaś zostać niezauważona przez świat wielkiego biznesu. Ten dość szybko zaczął postrzegać piłkę, jako doskonały sposób na zarabianie pieniędzy. Konieczne było jednak usunięcie ze stadionów agresywnych widzów. Produkt trzeba było bowiem elegancko opakować i zacząć na nim zarabiać. Taki efekt udało się osiągnąć m.in. wcielając w życie zalecenia brytyjskiego Raportu Taylora (więcej o Raporcie pisałem w tym miejscu).

Proces komercjalizacji piłki nożnej na dobre rozkręcił się w drugiej połowie XX w. Jego efektem jest uczynienie z piłki nożnej kolejnej gałęzi masowej rozrywki, która ma przynosić jak największe zyski. W walce o zyski niewiele warte są wszelkie zasady. W zapomnienie odchodzą zaś takie słowa jak honor, tradycja, klubowe barwy itp. Rządzić zaczyna pieniądz. Mając go wystarczająco dużo można iść śladem Romana Abramowicza, który w 2003 r. kupuje przeciętny wówczas angielski klub Chelsea i przekształca go w jedną z silniejszych drużyn w Europie.

O ile Abramowicz nie majstrował przy barwach i herbie Chelsea, to już austriacki producent napoju energetycznego Red Bull poszedł zdecydowanie dalej, o czym ciekawy artykuł ukazał się ostatnio w serwisie www.weszlo.com.

We współczesnej piłce nożnej zaczął liczyć się tylko pieniądz. Kluby zostały oderwane od swoich korzeni i przemocą wyrwane z lokalnej społeczności, z którą były zżyte od dziesiątek lat. Wraz z postępującą komercjalizacją futbolu, zbyteczni przestali być kibice. Ich miejsce zajmować mieli zaś konsumenci, którzy będą gotowi płacić coraz więcej za bilety na mecze. Konsument - w przeciwieństwie to traktującego klub jak religię fanatyka - ma zaś swoje wymagania. Komercjalizacji uległy też więc same stadiony. Z obiektów użyteczności publicznej zostały przekształcone w nowoczesne budynki, które częściej niż ze sportem mogą kojarzyć się z galerią handlową. Wszystko dlatego, że kibic-konsument wymaga komfortu. Kluby wychodzą więc na przeciw tym oczekiwaniom. W zamian każą zaś sobie słono płacić. Dodatkowo stadion staje się przywołanym centrum handlowym - w niektórych przypadkach dosłownie - który ma wyciągnąć z kieszeni kibiców, jak najwięcej pieniędzy i żyć również poza czasem rozgrywania meczów.

Od strony naukowej proces komercjalizacji piłki nożnej i towarzyszące temu wydarzenia na trybunach zostały w dobry sposób opisane m.in. w następujących artykułach:


Przeciwko komercjalizacji piłki nożnej i traktowaniu jej jako jedynie gałęzi biznesu, zaczęli buntować się kibice. Przejawem filozofii Against Modern Football jest m.in. opisywana przeze mnie książka "Kompletnie Konkretnie. O tym, co jest nie tak ze współczesną piłką nożną", którą napisali Nick Davidson i Shaun Hunt. Warto przywołać w tym miejscu fragment recenzji książki:
Już tytuł wskazuje, że książka to lista zarzutów skierowana wobec współczesnej piłki nożnej. Autorzy nie mają dla niej litości i na 237 stronach wymieniają jej najważniejsze grzechy. A znajdują ich niemało.

Od zawyżanych cen za piłkarskie pamiątki, przez pomysły rozgrywania meczów ligowych na innych kontynentach, rozkapryszonych piłkarskich gwiazdorów, rozrośniętą do granic wytrzymałości Ligę Mistrzów, która stała się zabawą dla piłkarskich elit, po nową falę kibiców, którzy "zjedzą jakąś kanapkę z krewetkami i nie zdają sobie sprawy z tego, co się dzieje na boisku".
W odpowiedzi na gwałtownie postępująca komercjalizację sportu, zaczęła się też rozwijać inicjatywa "Wspieraj swój lokalny klub" (support your local football team). Jest ona przejawem dezaprobaty przede wszystkim dla wielkich klubów piłkarskich, które stały się światowymi markami, a w sposobie funkcjonowania przypominają międzynarodowe korporacje, które nastawione są tylko na zysk. Duża grupa kibiców zamiast sowicie opłacanych gwiazdorów grających na ultranowoczesnych stadionach, woli oglądać mecze klubu grającego w rozgrywkach lokalnych. Ważniejszy od klasy rozgrywkowej jest fakt, że jest to zespół z naszej dzielnicy, niewielkiego miasta czy wsi. Wszystko dlatego, że czujemy silny związek emocjonalny z drużyną, która jest przedstawicielem lokalnej wspólnoty.

Na kameralnych stadionach warunki są zdecydowanie mniej komfortowe niż na nowoczesnych piłkarskich arenach. Dla dużej części kibiców to jednak w takich warunkach jest czuć prawdziwy smak piłki nożnej. Nie bez znaczenia jest też fakt, że można go wzmocnić piwem i kiełbasą z grilla. Na stadionach-galeriach handlowych trudno tego uświadczyć. I tak kibice decydują się na wybieranie niższego poziomu rywalizacji na boisku i niższego komfortu na trybunach. Uważają jednak, że w zamian dostają dawkę prawdziwej piłki nożnej. Tej w której klub nie jest tylko marketingowym tworem o globalnym charakterze. Sęk w tym, że tym samym grupa fanatyków, dla których klub to zdecydowanie więcej niż miejsce rozrywki, sama wycofuje się z wielkiego sportu. Pytanie czy faktycznie są bez szans w rywalizacji z biznesem?

W wielu przypadkach poszukiwacze korzeni piłki nożnej trafiają na takie stadiony, jak te, które widać na poniższych zdjęciach. Fotografie zrobiłem w 2010 r. podczas urlopu, który spędzałem w Pieninach.

Boisko zespołu Wicher Dursztyn - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Boisko zespołu Wicher Dursztyn - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Boisko zespołu Wicher Dursztyn - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Boisko zespołu Wicher Dursztyn - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Boisko zespołu Wicher Dursztyn - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Boisko zespołu Wicher Dursztyn - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl


Boisko zespołu Błyskawica Kacwin - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Boisko zespołu Błyskawica Kacwin - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Boisko zespołu Błyskawica Kacwin - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Boisko zespołu Błyskawica Kacwin - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Boisko zespołu Błyskawica Kacwin - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl


Boisko zespołu KS Łapsze Niżne - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Boisko zespołu KS Łapsze Niżne - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Boisko zespołu KS Łapsze Niżne - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Boisku zespołu Trzy Korony Sromowce Niżne - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Boisku zespołu Trzy Korony Sromowce Niżne - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Boisku zespołu Trzy Korony Sromowce Niżne - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Boisko w miejscowości Veľká Franková na Słowacji - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Boisko w miejscowości Veľká Franková na Słowacji - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Boisko w miejscowości Veľká Franková na Słowacji - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Boisko w miejscowości Veľká Franková na Słowacji - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl




Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment