Puste podium czeka na mistrzów Polski - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Niedzielne świętowanie przez Legię Warszawa tytułu mistrzów Polski, było przeżyciem wyjątkowym. Zawsze przyjemnie jest obserwować, gdy triumfuje drużyna, której kibicujesz od najmłodszych lat życia. W cieniu triumfu legionistów, gorycz porażki musieli przełknąć piłkarze Śląska Wrocław. A przecież to oni rok temu wiwatowali po ostatniej kolejce rozgrywek.

Pokazuje to, że w sporcie nic nie jest dane raz na zawsze. Obserwując radość piłkarzy Legii i smutek wrocławian, przypomniała mi się książka Alberta Jawłowskiego pt. "Święty ład. Rytuał i mit mudnialu". Autor opisywał w niej mistrzostwa świata w piłce nożnej, które w roku 2002 odbyły się na boiskach Korei i Japonii. Opisywał je w sposób dość specyficzny, bo ujmując w charakterze rytuału. Ma on charakter periodyczny, czyli powtarzający się w określonych odstępach czasu. Tak opisywał to sam autor:
Zasadą leżącą u podstaw przebiegu każdego turnieju mistrzowskiego FIFA World Cup jest przywracanie – w regularnych, czteroletnich cyklach – sytuacji wyjściowej. Podczas każdego turnieju po raz kolejny do gry przystępują drużyny piłkarskie ubiegające się o zdobycie tytułu mistrzowskiego. Rozgrywki można więc potraktować jako wyzwanie rzucone aktualnemu mistrzowi. Metaforycznie rzecz ujmując, realizuje się w ten sposób symboliczny powrót do czasu początku, wyrażony za pomocą okresowej detronizacji mistrza. Po przez sam fakt organizacji rozgrywek, których celem jest ponowne wyłonienie mistrza spośród drużyn biorących udział w turnieju Rola mistrza musi się zatem odradzać – za każdym razem przechodząc kolejne, wyznaczone w ramach rytualnego porządku, stopnie próby. Wreszcie, w finale wieńczącym turniej, rywalizacja doprowadza do odtworzenia tej roli. Nie ma większego znaczenia czy drużyna pełniąca tę rolę przez ostatnie cztery lata ponownie zdobędzie Puchar Świata, broniąc tym samym tytułu mistrza, czy też dokona tego inny zespół. Istotne jest samo odtworzenie roli.


Piłkarze Legii Warszawa świętują zdobycie mistrzostwa Polski - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Piłkarze Legii Warszawa świętują zdobycie mistrzostwa Polski - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

Co prawda liga polska to nie turniej o mistrzostwo świata, ale sama zasada jest bardzo podobna. Świętujący w 2012 r. mistrz z Wrocławia w 2013 r. musiał uznać wyższość trzeciej drużyny z poprzedniego sezonu. A na dodatek w ostatnim meczu przegrał z nią aż 0-5. Wróćmy znów do Jawłowskiego: 
Najważniejszy wydaje się jednak fakt, iż żaden tytuł mistrzowski nie jest ostateczny. Formuła rozgrywek o mistrzostwo świata w piłce nożnej nie zakłada uzyskania przez którąś z drużyn ostatecznej supremacji, a tym samym ich zwieńczenia. Zatem w tym wypadku przyszłość, rozumiana jako ciąg zdarzeń prowadzący do ostatecznego celu, nie istnieje. Myślenie o przyszłości jest oczekiwaniem i nadzieją nieustannie istniejącej i odnawianej co cztery lata szansy zwycięstwa, którą stwarza niekończąca się możliwość powrotu do sytuacji wyjściowej, realizującej się w regularnie powtarzanych rozpoczęciach kolejnych serii gier. Przegrane eliminacje, nieudana gra w turnieju finałowym nie przekreślają ostatecznie szans na zwycięstwo. Triumf również nie jest ostateczny, stanowi on punkt kulminacyjny interwału czasu reprodukowanego w powtarzających się cyklach. Pozorne zakończenie rozgrywek sugerowane przez celebrację nowego mistrza jest zarazem zwiastunem kolejnego ich rozpoczęcia. Przyznanie tytułu jest jednocześnie początkiem kolejnej edycji rozgrywek.  

Piłkarze Legii Warszawa świętują zdobycie mistrzostwa Polski - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
Piłkarze Legii Warszawa świętują zdobycie mistrzostwa Polski - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

I tak jak dziś cieszą się legioniści, tak za rok mogą cieszyć się kibice innej drużyny. Za kilka dni świętowanie w Warszawie przejdzie do historii. I znów 16 drużyn stanie do walki o mistrzostwo Polski. Fani przynajmniej kilku drużyn będą żyli nadzieją, że to ich drużyna będzie na pierwszym miejscu w tabeli po ostatniej kolejce sezonu 2013/2014. Na starcie wszyscy szanse - przynajmniej w teorii - będą mieli równe. Zostanie bowiem ponownie stworzona równa szansa dla wszystkich. Każdy będzie startował z zerem punktów na koncie.

"Habemus Campione" oprawa kibiców Legii Warszawa - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl
"Habemus Campione" oprawa kibiców Legii Warszawa - fot. Tomasz Janus / sportnaukowo.pl

W tej wierze, że oczekiwany sukces musi kiedyś przyjść, można upatrywać jednej z przyczyn piękna sportu. Zawsze jest przecież kolejny sezon. Kolejna szansa na sukces. I kolejny raz kibice w wielu miastach Polski będą wierzyli. Nie ma znaczenia, że dla wielu będzie to wiara bezzasadna. Świętowanie mistrzostwa trwa najwyżej kilka dni. Dążenie do niego, może zająć wiele lat. A nawet jeden sezon, to kilkadziesiąt meczów. Każdy z nich to nowa porcja emocji. I nie ma znaczenia, że drużyny w Polsce nie prezentują wysokiego poziomu. Dla prawdziwego fanatyka ma to marginalne znaczenie. Niech potwierdzi to cytat z książki "Futbolowa gorączka", którą napisał Nick Hornby:
Styl gry naszej drużyny jest na ogół bez znaczenia dla większości z nas, podobnie jak to, czy nasz klub zdobywa puchary i tytuły mistrzowskie. Bardzo niewielu z nas miało okazję wybrać sobie klub, a z reguły są nam one przynależne. jeśli zatem spadają z drugiej ligi do trzeciej, wyprzedają najlepszych piłkarzy lub kupują analfabetów futbolowych, ewentualnie siedemsetny raz trafiają piłką w dwuipółmetrowego środkowego napastnika drużyny przeciwnej, po prostu klniemy, idziemy do domu, martwimy się dwa tygodnie i ponownie wracamy na stadion, aby ponownie cierpieć katusze.





Cytaty wykorzystane w tekście pochodzą z książek:
Jawłowski A., Święty ład. Rytuał i mit mundialu, Warszawa 2007, s. 115.
Horbny N., Futbolowa gorączka, Poznań 2003, s. 154-155

Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment