Kibicowskie pojednanie dla Papieża - osiem lat później

Błogosławiony Jan Paweł II.Dziś mija osiem lat od śmierci Jana Pawła II. Wydarzenia z początku kwietnia 2005 r. wywołały wiele zmian w mentalności Polaków. Zmiany nie ominęły także środowiska kibiców piłkarskich nad Wisła. Hasło "pojednanie dla Papieża" było bardzo modne osiem lat temu i przez media przetaczała się fala informacji o kibicach, którzy nagle ulegli całkowitej przemianie. Niestety dziennikarze nie zwracali uwagi na pewne fakty i już kilkanaście dni po śmierci Jana Pawła II przeżyli wielkie zaskoczenie, bo kibice nie chcieli się pojednać. Tematem tym zająłem się w 2008 r. w swojej pracy magisterskiej. Poniżej podrozdział poświęcony "pojednaniu dla Papieża".


Gdy 2 kwietnia 2005 r o 21:37 zmarł Jan Paweł II W Polsce nastąpiły nagłe i niespodziewane zmiany. Oto ludzie zaczęli dostrzegać w innych bliźnich i traktować ich tak, jak nauczał zmarły Papież. Nagła metamorfoza nie ominęła także kibiców sportowych. Szczególnie widoczne było to wśród fanów piłki nożnej, którzy na co dzień uznawani są za agresywnych i brutalnych. Na początku kwietnia 2005 r. media zachwycały się jednak „pojednaniem dla Papieża”, jakiego mieli dokonać kibice. O tym, że pojednanie było krótkotrwałe, można było się przekonać już kilka dni później. Co więcej sami fani uznają, że o żadnym pojednaniu nie było mowy. Pojawia się więc pytanie – czy kibicowskie „pojednanie dla Papieża” było prawdą czy to tylko mrzonką wykreowana przez media i dziennikarzy? 

Żeby udzielić odpowiedzi na tak skonstruowane pytanie, trzeba powrócić do kwietnia 2005 r. i atmosfery, która wówczas panowała. Ta zaczęła zmieniać się jeszcze zanim umarł Papież. Na dni od 1 do 3 kwietnia zaplanowano wówczas 16. Kolejkę rozgrywek ligi polskiej. W piątkowy wieczór 1 kwietnia o godz. 20:00 w Poznaniu rozpoczął się mecz pomiędzy miejscowym Lechem a Pogonią Szczecin. W 39. Minucie spotkanie zostało jednak przerwane. Trybuny obiegła fałszywa informacja o śmierci Jana Pawła II.
„Piłkarze obu ekip, trenerzy, działacze, dziennikarze utworzyli wtedy na boisku krąg i modlili się w ciszy. Kibice śpiewali »Jeszcze Polska nie zginęła...«. Potem wszyscy opuścili stadion. [1]”

Dzień później odbyły się tylko dwa z zaplanowanych spotkań. W Lubinie na meczu Zagłębia z Legią Warszawa kibice ze stolicy wywiesili transparent „You'll never walk alone – Ojcze Święty – zawsze jesteś w naszych sercach”. Gdy po zakończonym spotkaniu wracali do Warszawy, dotarła do nich wiadomość o śmierci Jana Pawła II. Dojeżdżając do Oleśnicy zatrzymali więc autokary i poszli pomodlić się do kościoła [2]. Kolejne wydarzenia nastąpiły bardzo szybko.

Uwagę praktycznie całej Polski przykuły zdarzenia z Krakowa. Dawna stolica Polski w kibicowskim światku znana jest z bezwzględnego rozprawiania się z rywalami. Fani Wisły i Cracovii nie cofają się przed sięganiem po ostre narzędzia w wzajemnej walce. Zaskoczeniem było więc, że ci sami kibice
„(...) którzy jeszcze tydzień temu bali się chodzić w klubowych szalikach po mieście, by nie dostać nożem pod żebra, teraz wiążą te wrogie szaliki razem i ściskają sobie ręce. [3]”

Nie był to odosobniony przypadek. Gazety przynosiły informację o bratających się kibicach wrogich klubów z całego kraju. W Rzeszowie wojenny topór mieli zakopać fani Resovii i Stali. W Warszawie kibice Legii i Polonii wspólnie składali kwiaty pod tablica upamiętniającą Jana Pawła II. Na stadionie Cracovii, której kibicem był Ojciec Święty, odbyła się msza św. Wzięli w niej udział nie tylko krakowscy fani Wisły, Cracovii i Hutnika, ale także kibice Legii Warszawa, GKS-u Katowice, Jagiellonii Białystok, Lecha Poznań i Arki Gdynia [4].


Takie zachowanie kibiców zaskakiwało. Temat zaczęli drążyć dziennikarze. W panującym wówczas w Polsce nastroju refleksji, zadumy oraz zwiększonej miłości do bliźniego, zaczęli snuć wizje, w których na trybunach panuje istna idylla. Dla potwierdzenia swoich tez, przytaczali wypowiedzi fanów z internetowych for. Argumentowali, że
„fora pełne są inicjatyw i pomysłów zmierzających do usunięcia ze stadionów judzących haseł, zmiany tekstów piosenek i obowiązujących dotąd zwyczajów. Pomysły wychodzą z najbardziej niespodziewanych środowisk, z prawdziwych »kibicowskich dołów« [5].” 
W mediach pojawiały się cytaty z kibicowskich stron internetowych, które budziły zdziwienie, ale także i nadzieję na zmianę sytuacji na trybunach [6]. Zmiany, które zaczęły zachodzić na trybunach, zostały potraktowane przez dziennikarzy jako temat, o którym warto pisać. Zabrakło jednak miejsca na głębszą analizę podejmowanego zagadnienia i skonfrontowanie swoich nadziei z rzeczywistością.

Zwracali na to uwagę sami kibice, których najbardziej dziwiło, że z dnia na dzień media z bandytów zrobiły z nich niemalże aniołów.
„Jeszcze dwa tygodnie temu takie wizje wydawałyby się bredniami jakiegoś szaleńca. Każdy zdrowo myślący i nawet nie do końca zorientowany kibic, popukałby się w czoło i zasugerował, aby zgłosić się do specjalistów temu, kto chciałby je roztaczać [7]”- zwracał uwagę jeden z fanów. 
To właśnie kibice, lepiej niż dziennikarze znający własne środowisko, zdawali sobie sprawę z rzeczywistego obrazu „pojednania dla Papieża”. Gdy w Warszawie prasa zapowiadała marsz pojednawczy kibiców Legii i Polonii, Stowarzyszenie Kibiców Legii Warszawa informowało, że „żadna oficjalna i wiodąca grupa fanów Legii nie organizuje ani nie bierze udziału w tym wydarzeniu [8].” Jako uzasadnienie takiej decyzji podano niechęć brania udziału w „(...) medialnej pokazówce w okresie cierpienia i smutku milionów ludzi po stracie tak wielkiej osoby, jaką był Ojciec Święty [9].”

Media nie zwracały jednak na to uwagi, kując żelazo póki gorące. Powstawały śmiałe pomysły wyparcia stadionowych rozrabiaków ze stadionów. ”Najważniejsze jest usunięcie z trybun całej kultury nienawiści do przeciwnika. Tych bezustannych bluzg i przekleństw na wrogich kibiców i drużynę zamiast dopingu dla swojej. To ta nienawiść karmiła i uprawomocniała bójki, awantury, zabójstwa [10].” Sytuację postanowił wykorzystać Polski Związek Piłki Nożnej, który mecze podwyższonego ryzyka przemianował na spotkania rozgrywane pod hasłem „pojednanie dla Papieża”. Szybko okazało się, że rzeczywistość kreowana w gazetach i telewizji ma nikłe przełożenie na prawdziwe życie.

Iluzoryczność wizji dziennikarzy unaoczniła się już tydzień po śmierci Ojca Świętego. W Krakowie rozgrywany był wówczas mecz papieskiej Cracovii z Legią. Mecz odbywał się zgodnie z zaproponowanym przez PZPN hasłem „pojednanie dla Papieża”. Spotkanie rozpoczęło się w podniosłej atmosferze.
„Zanim na boisku pojawili się piłkarze, kibice minutą ciszy uczcili zmarłego Ojca Świętego. Gdy na płytę wyszły oba zespoły ubrane w okolicznościowe białe koszulki z wizerunkiem Jana Pawła II, po stadionie niosła się ulubiona piosenka Papieża - »Barka«. Odmówiono również wspólną modlitwę, odegrany został Hejnał Mariacki, a w powietrze wypuszczono gołębie, które przez moment krążyły nad stadionem [11].”

Zgodowe szaliki z Krakowa - fot. FortArt / wikipasy.pl
Zgodowe szaliki z Krakowa - fot. FortArt / wikipasy.pl

Były to jednak miłe złego początki, bo w drugiej połowie meczu pojawiły się wulgarne okrzyki pod adresem rywali, a spotkanie zakończyło się bójką kibiców Cracovii z policją. Dlaczego to tego doszło?
„(...) wbrew szlachetnym próbom pojednania, niektórych spraw nie da się tak łatwo zmienić. Zaczęło się od pyskówek z fanami Craxy (Cracovii – przyp. TJ) zasiadającymi nieopodal naszego (Legii – przyp. TJ) sektora. Potem pomiędzy sektorami zaczęły fruwać kamienie i inne przedmioty. W końcu stało się to, co w takiej sytuacji było nieuchronne – tak z jednej, jak i z drugiej strony zaczęły się chóralne śpiewy obrażające przeciwnika. (...) atmosfera na trybunach nie przypominała jakiegokolwiek pojednania, a przez moment zanosiło się nawet na poważniejszą awanturę. Ta rozegrała się zaraz po meczu na ulicach sąsiadujących ze stadionem Cracovii. Fani »Pasów« starli się z policją, w użyciu znalazły się nawet armatki wodne [12].”

Wydarzenia na stadionie w Krakowie nie były odosobnione. W ten sam weekend do zamieszek doszło podczas meczu KSZO Ostrowiec Świętokrzyski z Koroną Kielce GKS-u Katowice z Polonią Warszawa czy Zagłębia Sosnowiec z ŁKS-em Łódź. Przed każdym z wymienionych spotkań kibice oddawali hołd zmarłemu Papieżowi i wywieszali okolicznościowe transparenty [13]. Tak jak nagłe złagodzenie obyczajów, którego kibice dokonali po śmierci Ojca Świętego, tak samo powrót ich zachowania do „normalności” znów zaskoczył dziennikarzy.
„Na wiele więcej liczyły media i PZPN, które ogłosiły wieczny pokój na stadionach. (...) wystarczyła jednak kolejka aby pozbawić [ich] złudzeń [14].”

Dochodzimy więc do sedna pytania, które zostało postawione w tytule niniejszego podpunktu. Jak więc wyglądały pierwsze dni kwietnia 2005 r. w środowisku kibiców? Przytaczane powyżej cytaty pokazują, że media wyolbrzymiały sprawę „pojednania dla Papieża”.
„Traktowanie tej zgody w ten sposób, w jaki potraktowały to media to nieporozumienie. Pojednanie powinno oznaczać zgodę na rezygnację z agresji wobec siebie, a nie kibicowanie wszystkim klubom jednocześnie. Wszyscy oczekiwali, że kibice Cracovii i Legii będą siedzieć ze sobą jak przy harcerskim ognisku. Hasło »teraz będziemy wszystkim kibicować« to jeden wielki mit, bez szans na realizację w praktyce [15].”

Potwierdzają to poglądy kibiców, które co prawda były wygłaszane, ale ignorowała je ogólnopolska prasa. W mediach kibicowskich już wcześniej pojawiały się opinie fanów, m.in. Legii, którzy mówili, że nie wyobrażają sobie zgody z lokalnym rywalem Polonią. Krytycznie oceniali także nagłaśniane przez media „pojednanie dla Papieża”, pytając „czy to jest składanie hołdu Ojcu Świętemu, że będziemy śpiewać coś, co jest absolutną nieprawdą? [16]”.

Interesujące wyjaśnienie takiego, a nie innego zachowania kibiców, przedstawił dr Dominik Antonowicz, który w jednej z gazet odniósł się do wspomnianego meczu Cracovii Kraków z Legią Warszawa i zachowania krakowskich fanów.
„Papież jest dla nich autorytetem abstrakcyjnym. Gdyby ktoś obraził Jana Pawła II, to pewnie urwaliby mu głowę, ale wniosków z jego nauk już nie potrafią wyciągnąć. Gdy nadchodzą emocje związane z meczem z Legią, to o wszystkim zapominają. Ta grupa chuliganów nadal będzie aktywna. Oni oddają papieżowi hołd, ale wojna z kibicami Legii to dla nich także świętość. Papież to postać galaktyczna, niejako z innego świata, natomiast oni mają swoje podwórko, gdzie obowiązuje prawo dżungli [17].” 
Potwierdza to pogląd Alberta Jawłowskiego z Ośrodka Badań Młodzieży Instytutu Stosowanych Nauk Społecznych Uniwersytetu Warszawskiego, który uważa, że kibice lubią swoje zachowanie.
„Jeden może szukać adrenaliny w skokach na bungee, inny w mordobiciu [18].”

Warto przytoczyć tu reportaż Wojciecha Staszewskiego, który na przykładzie meczu KSZO Ostrowiec Świętokrzyski z Koroną Kielce (jedno ze spotkań, na którym doszło do zamieszek tydzień po śmierci Jana Pawła II), opisuje faktyczny obraz „pojednania dla Papieża”. Już sam początek jest wymowny.
„Mit o pojednaniu kibiców wygląda tak: pogodzili się po śmierci Papieża, a podczas pierwszej kolejki ligowej skoczyli sobie do gardeł. To nie jest prawda. Wcale się nie pojednali, bo - jak mówią szalikowcy KSZO Ostrowiec Świętokrzyski - kosa z lokalnym rywalem musi być [19].”

W dalszej części artykułu przytoczone są wypowiedzi fanów, którzy uznają, że mogą razem z kibicami przeciwnej drużyny oddać hołd Ojcu Świętemu, ale zgodzie pomiędzy nimi nie ma mowy.
„To jednanie na siłę. Chcieli nas zmusić do zgody, upokorzyć. To musiało wywołać agresję. (...) Ludzie by chcieli ten tydzień rozciągnąć na dziesięć lat. Ale to już się skończyło. Zostanie nam wspomnienie. (...) Może lepiej, że ta hipokryzja się skończyła już w sobotę [20].”

Jak widać wypowiedzi kibiców są dość radykalne. Jednocześnie pokazują, że media głoszące pojednanie wszystkich z wszystkimi dokonały nadinterpretacji. Żałobę, która objęła całą Polskę – w tym także kibiców – uznali za oznakę zakopania toporów wojennych. Tymczasem fani pokazali, że tworzona przez nich subkultura, kieruje się swoimi normami i nie da na siebie łatwo wpływać. Celnie naturę kibiców i to nie tylko w odniesieniu do wydarzeń związanych z „pojednaniem dla Papieża” oddał przywoływany już Jawłowski.
„A co możemy zrobić? Powiedzieć im (kibicom – przyp TJ): zacznijcie zbierać motyle? W te romantyczne wizje rodem z »Tolka Banana« nie wierzę. Wielka Brytania ma sprawdzone metody wychowawcze, ale i tam sobie nie radzą. Bo żaden program edukacyjny ani restrykcje policji nie zahamują pędu do bijatyki. Jeśli dwóch dorosłych ludzi chce się sprawdzić w bijatyce, to czy można im tego zabronić? Wolność to między innymi możliwość dokonywania wyborów [21].”



Artykuł jest podrozdziałem pracy magisterskiej pt. Przemiany w środowisku kibiców sportowych w świetle publikacji prasowych w latach 2001-2007.

[1] J. Lisowski, R. Nawrot, Szansa na cud, [w:] „Gazeta Wyborcza Szczecin”, 05.04.2005, s. 20.
[2] M. Dobrowolski, W obliczu żałoby, [w:] „Nasza Legia”, nr 14(417), s. 8.
[3] M. Bosacki, Ile potrwa cud nad Wisłą? [w:] „Gazeta Wyborcza”, nr 81, 07.04.2005, s. 8.
[4] R. Sobieszczak, Kibice dla Papieża, [w:] „Nasza Legia”, nr 15(418), s. 22-23.
[5] P. Legutko, Cud pojednania, [w:] „Gość Niedzielny”, nr 16/2005.
[6] P. Legutko w artykule Cud pojednania przedstawia wypowiedź jednego z kibiców Cracovii o nicku „pasiaste_serce”. Czytamy w niej: „Może i mnie popier..., ale na drugi dzień po Mszy spaliłem swój szalik „Łowcy” (Łowcy psów, czyli kibiców Wisły Kraków, która w czasach PRL-u była klubem milicyjnym, zwanym „psami” - przyp. TJ). I wiecie co? Dobrze się z tym czuję. Czuję, że zrobiłem coś wielkiego, dla siebie, dla NIEGO! Dzisiaj idę kupić nowy szalik, normalny, w pasy. Wiślacy, nie oczekujcie, że was pokocham, ale obiecuję wam szacunek i mam nadzieję, że z wzajemnością. ZGODA – dla NIEGO, dla siebie, dla nas.”
[7] R. Sobieszczak, Kibice..., op. cit.
[8] Ibidem.
[9] Ibidem.
[10] M. Bosacki, Ile potrwa…, op. cit.
[11] R. Sobieczak, Dramat przy Kałuży, [w:] „Nasza Legia”, nr (15)418, s.6-7.
[12] M. Dobrowolski, I po pojednaniu, [w:] „Nasza Legia”, nr (15)418, s. 8-9.
[13] R. Góral, L. Salva, I po pojednaniu, [w:] „Gazeta Wyborcza”, nr 83, 11.04.2005, s. 2.
[14] T. Stanek, R. Ślaski, Krajobraz po pojednaniu, [w:] „Nasza Legia”, nr 15(418), s. 26-27.
[15] J. Przybył, Panowie stadionów, [w:] „Gazeta Pomorska”, 22.04.2005, rozmowa z Dominikiem Antonowiczem.
[16] R. Sobieszczak, Kibice…, op. cit.
[17] J. Przybył, Panowie…, op. cit.
[18] L. Ostałowska, Zabawa na śmierć i życie, [w:] „Gazeta Wyborcza”, nr 82, 07.04.2004, s. 20, rozmowa z Albertem Jawłowskim.
[19] W. Staszewski, Jako i my nie odpuszczamy, [w:] „Duży Format”, nr 14, 18.04.2005, s. 6.
[20] Ibidem.
[21] L. Ostałowska, Zabawa…, op. cit.


Print Friendly and PDF

Tomasz Janus

Sportowy fanatyk, który łączy pasję kibicowania i uprawiania nauki. Nieustannie poszukuje odpowiedzi na pytanie jak działa świat sportu, nauki, kibiców i biznesu. Więcej
    Blogger Comment
    Facebook Comment